Hej Wam
Miałam zacząć od poniedziałku (czyli od wczoraj) i jak się domyślacie nic z tego nie wyszło, bo nie przewidziałam jednej rzeczy - że wrócę ze świąt z torbą pyszności od mojej mamy i jak tu wrócić na dobre tory??? Chyba tak jak Gaja wcześniej pisałaś, żeby zacząć nawet od tych 10 min ćwiczeń. Z czasem będzie coraz lepiej. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok.
Awersja - Ciebie też dobrze widzieć, tak kojarzę, że chyba w podobnym czasie przestałyśmy tu pisać też zamierzam teraz częściej pisać, bo wcześniej bardzo mi to pomogło i oczywiście Wasze wsparcie
Aha, po moich 50 kg pozostało już tylko zamglone wspomnienie - weszłam dziś na wagę : 54,7