Hejka.
Moje dietkowanie zakończyłam w czerwcu z wynikiem 53 kg. Czułam się rewelacyjnie. Niestety po letnich zlotach, grilach i piwku wróciło 56 kilosków. Nie moge sie zmotywować a juz mam dość jogurcików i serkow wiejskich . Na dodatek urolog kazał mi ograniczyc tego typu produkty , bo nabawiłam sie wapieni na nerkach.
W pracy koleżanki wietrzą notorycznie a ja marznę. Nie mamy mikrofalówki tylko czajniki bezprzewodowe. Wpadam wiec do domu o 17-tej i odgrzewam co popadnie i ile popadnie , najadam sie i jestem znowu na siebie zła.
Może macie jakies pomysły na jesienne chłody bo ostatnie temperatury mnie przerażają i nie mam już koncepcji jak sie rozgrzać siedząc tyle godzin za biurkiem