-
staram się ale to trudniejsze niż myslalam
-
a ja bym oddała wszytsko zeby ktos mnie do takiej osoby zapisał ale takiej która faktycznie sie na tym zna
-
cześć Słońce ;* przepraszam za nieobecność, jednak myślami dalej Cię wspierałam, chociaż mnie tu nie było 
wiesz... tez myślę, że powinnaś iśc do psychologa, bo płakać mi się chce, jak widze, jak sie meczysz... rozuemiem Cie, wiem, jak Ci na tym zależy, tyle się namęczyłaś, żeby osiągnąc tą wymarzona wage, dlatego nie chce zebys sie meczyła... chce zebys była szczesliwa, cieszyła sie zyciem i juz nie martwiła o wage...
udanego weekendu i dobranoc ;* mam nadzieję, że wszystko się szybciutko ułozy
-
unhappy dzieki zastanawiałam sie gdzie sie podziałaś fajnie ze wpadłaś
wiesz ja tez sobie marze o tym zebym zyła normalnie ale nie umiem wlasnie koncze koljny kawałek ciasta jutro bede zdychac i meczyc sie na rowerku gazelii i Bog wie na czym jeszcze
to wszytsko ejst po*******one max!
-
i własnie dlatego powinnas pojsc do psychologa... wiem, wiem, fajnie sie mówi, gorzej jest pójść i się otworzyc przed zupełnie obca osoba i wszytsko jej opowiedziec, ale w koncu po to sa psycholodzy... jak miałam problemy w I klasie gimnajzum to tez długo zwlekałam z tym, żeby komuś o tym opowiedziec, az w koncu nie wytrzymałam i poszłam do pedagog, powiedziałm jej wszytsko co i jak, popłakałm sie u niej, akurat dyrektor był u niej i słyszłam kawałek rozmowy, ale potem wyszedł, no i dwie moje kumpele jeszcze ze mna były... ogólnie to pedagog mi pomogła, tak wiec Tobie też psycholog na pewno pomoze, tylko musisz iśc do jakiegoś dobrego
i będziesz żyła normalnie!
-
jest 2:30 w nocy..wlansnie powiedziałam wszytsko mamie od początku do konca...był płacz łzy ale tez troszke smiechu...mama słuchała potem pogadałysmy obie...nie bede pisać cio dokladnie nio bo po co...powiedziała tylko ze widziała że coś jest nie tak ale pomyslała ze moj orgaznizm tego potrzebuje..wyznaczyła mi max 60 min na rowerku dziennie przyrzekłam jej że bede sie tego trzymać..obiecałam tez ze nie ebde sie tak katować na siłce...ze bede jeść to na co mam w danej chwili ochote..ale tylko tyle zeby zaspokoic sie..nie odmawiac sobie prze 4 h a w 5 zjesc wszytsko razy 10..
drugi krok jaki podjęłysmy to dietetyk
3 krok to dobry psycholog od zaburzen odzywiania
jestem szczesliwa ze jej powiedziałam
po dzisiajszym kompulsie kiedy zjadłam w poł godziny koło 8 tys nie miałam siły juz duzej tego w sobie trzymać...
-
Rozsądnie, Paula. I jestem pewna, że ulżyło ci trochę. Problemy, jeśli się nimi podzielisz, wcale nie są takie trudne do pokonania. Dobrze, że masz taką mamę. Taką, która cię wspiera i pomaga.
Będzie dobrze
-
rożnie to z moja mama bywało...wiadomo...ale w to w chodzi jeszcze jedna sprawa której tu na forum nie chce poruszac...Lidia F wie o co chodzi chyba..
obiecałam mamie ze dziś nie bede sie głodzić..tak jak zawsze to probowałam zrobic dzien po kompulsie ze postaram sie nie napychać a zaspokojac głód...to jest chyba najtrudniejsze nio i trudne tez bedzie przestrzegac dla mnie tylko tej godzinki na rowerku ale nie chce sie oszukiwać bo przede wszystkim oszukuje siebie...
w ogole do tego wczorajszego kompulsa to w duzej mnierze przyczynił sie Łukasz..wiecie kiedys mielismy wspolne plany..ze jak ja wyjade do Krakowa na studia to on sie przeniesie z politechniki w Łodzi na ta do Krakowa tym bardziej że to faktycznie nie byłby problem bo ma super ocenki...
kiedy rozstalismy sie na te 4 miesiace (zrobiłam to zeby sie uporać z tą dietą i go nie obaraczać problemami myslałam ze sama sobie z tym poradze) nagle on podjął decyzje jak juz sie zeszlismy ze on sie nie ruszy stad...wczoraj mi to oznajmił i jeszcze miał pretensje ze chce wyjechac na studia na biotechnologie do Krakowa...w łodzi nie moge studiowac tego kierunku bo na politechnike sie nie nadaje nie mam umysłu nastawionego na matematyke i fizykę...
mielismy plany zeby razem zamieszkać a teraz co...?jego duma jest silniejsza bo jego zabolało to co sie stało...ale jezeli on ma zamiar rozpamietywać to przez iles lat to ze odeszłam to przeciez to sie mija z celem bo on ciagle bedzie mi to wypominał i na kazdym kroku bede musiała uważać...dzis chce pogadac i domyslam sie co on chc emi powiedzieć...z reszta pamietacie tego chłopaka co byłam z nim na studniówce? on mi ciagle wmawia że z nim byłam!! nie wiem ile razy mam mu powtarzac 
przykro mi sie zajebiscie zrobiło bo w sumie bez problemu mogłby sie tam przenieśc moglibysmy zec sobie razem...ale nie czas go zmienił i on teraz nie chce..a przeciez takie sprawy chyba w naszych serduszkach ze chcemy byc ciagle razem nie powinny sie zmieniac prawda?
strasznie mi smutno i źle
on mnie jakos dziwnie traktuje...ciagle mi wypomina ze nie mam dla niego czasu prze mature...ale on sam nie pamieta jak było kiedy on ja miał...ja go nie doprowadzałam do takiego stanu ze nie mogłam sie uczyc bo zamartwiałam sie tym ze sie nie odzywa iles czasu ze poszedł bez słowa..starałam mu sie pomoc 
kocham go baradzo i nie chce stracić..ale on mnie traktuje z takim dystansem..czasami jak zwykłą koleżankę
boli to strasznie
widze ze nie jest szczesliwy że to ja go unieszczesliwiam..nie wiem jak to opisać ale jak moga zmienić sie wspolne marzenia? jak mogą stac sie juz marzeniem pojedyńczej strony?
przeciez od poczatku wiedział że marzył o tym Krakowie..mowił ze bedziemy razem mimo wszytsko ze sie przeniesie...a teraz? tylko oskarzenia że chce tak daleko..ale przeciez ja nie chce byc daleko od niego on tego nie rozumie..
chce studiować to o czym marze a teraz wyglada na to że musze sie kierować tym co on chce...
nie wiem jak to wam opisać...dobrze ze nie musze wam tego mowic bo klucha mi stoi w gardle i łzy leca po policzku
-
Paulaniunia, przeczytałam kiedyś dużą część Twojego wątku i cieszę się, że powiedziałaś mamie o swoich problemach, razem zawsze raźniej
Mam nadzieję, że uda Ci się przezwyciężyć te problemy z jedzeniem, siłownią i wszystko wróci do normy.
Szczerze to nie znam się na problemach damsko-męskich, bo nie miałam nigdy chłopaka i (jak na razie się nie zanosi
, ale nie dziwię się, że jest Ci ciężko, bo to przecież dwie bardzo ważne sprawy w Twoim życiu, chłopak i studia. Jedno jest pewne, nie rezygnuj ze swoich marzeń, bo później całe życie będziesz żałować i może mieć do niego pretensje, a to nie daje nic dobrego związkom. Jeszcze zostało trochę czasu co do Twojej decyzji o studiach, porozmawiajcie, może on zrozumie. Życzę wam, żeby się ułożyło.
Spadam do historii, mam mnóstwo nauki ;/
-
Witaj
Bardzo sie ciesze, ze w koncu porozmawialas z mama...ciesz sie, ze ja masz bo moja to tylko wspollokatorka
Nie wiem co mam ci powiedziec o chlopaku...czasem wystarczy powaznie pogadac bo zlosci mowi sie wiele rzeczy ktore bola. ja jestem z moim A piec lat, znam go od 1 klasy ogolniaka (on zaczal wtdy studia) i tez bylo miedzy nami wiele niedomowien. Z drugiej strony jesli po rozmowie nadal stanie an tym, ze on zostaje w Lodzi a ty jedziesz gdzie indziej to nie ma sensu tego ciagnac....zwlaszcza, ze juz wczesniej sie rozstaliscie. Pamietaj, ze zwiazki an odleglosc to najgorsze co moze byc i nawe jesli wytrzymacie to kazde z was bedzie zylo w swiadomosci, ze to drugie moze gdzies wyjsc i kogos poznac. Tak wiec radze porozmawiac szczerze. Jesli to nie pomoze to znaczy ze nie jestescie az tak zwiazani jak wam se wydaje. Moj A. plakal jak dziecko jak mialam jehac na miesiac do pracy nad morze ( 1h drogi od malborka) a ja ryczalam trzy dni jak wyjechal do Anglii 2 tyg przede mna...rozstanie sie czuje dluuugo wczesniej
Milej soboty
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki