-
już raz stosowałam tę dietę, dobrze się na niej czułam i sporo schudłam - a otem nie miałam jojo a wręcz jeszcze troszkę schudłam - nio może 0,5 kg mi przybyło
dlatego wiem że warto się pomęczyć, może nie brzmi zachęcająco ale działa
-
Hej Dziewczynki Przyszłe Chudzinki!!!!
Filigree, przypominam o przesunięciu tickerka o pół kiloska do przodu
Jak dzisiaj, co dobrego zjadłaś??? I wiesz, co, piszesz, że zbierałaś przepisy i szalałaś w kuchni a teraz wcinasz tekturki ze smętnym warzywkiem.... ale mi się zdaje, że w kuchni light to dopiero jest pole do popisu kulinarnego!!! Ugotować dobry i sycący obiadek na 350 kcal to dopiero zadanie dla mistrza kuchni fantazyjnej! Ja też uwielbiam gotowac i mam teraz taki sposób... do wykorzystania jak się mieszka z jakimś amatorem jedzenia nie na diecie> po prostu gotuję dla kogoś. W miarę normalne, ale niezbyt kaloryczne i przemyślane dania. Wtedy daję upust swojej pasji do gotowania i experymentowania a ktos jest happy, że dostaje codziennie kolację
I jak tak się nagotuję, to mi sie nie chce jeść. Staram się nasycić samym patrzeniem i zapachami. Więc może to jakaś metoda?
Alluniu, zachwalasz, widzę, Cambridge
3mam kciuki za Twoje wytrwanie na prochach
A jaki smak lubisz najbardziej?? Ja przepadałm kiedyś za takim koktailem zbożowym o smaku karmelowym, mogłam go pić na litry.... Ale już dawno nigdzie nie widziałam
Ja tu piszu piszu,a 17ta już tuż tuż!
3manko, auuuu, już prrrawie kończę pracę i lecę na aerobik, ale fajnie!!!
Papatki do Agatki
-
Witajcie moje drogie!
Agatko, to masz szczęście że Twoje umiejętności kulinarne spotykają się z takim odbiorem
Zazdroszczę Ci. Moje wyczyny w najwyższej skali oceniane są jako... dobre, niżej ....smakowało mi, normalnie........ zjadłem, to chyba dobre było. Załamać się można
Przyzwyczaiłam się i dla męża nie szaleję /na szczęśćie ma mnóstwo innych zalet/
Niestety mój małżonek nie należy do smakoszy. Jedzenie jest dla niego sposobem na utrzymanie funkcji życiowych, a i o tym muszę mu przypominać. Poszaleć mogę sobie gdy przychodzą goście, wpada rodzina, są wakacje, święta. Mąż preferuje proste dania... z mięsem koniecznie. No cóż może ma lepiej, bo nie musi się martwić o sylwetkę, ale ubogi za to w finezyjne doznania smakowe
Balonik pozostanie na swoim miejscu, bo dzisiejszy dzień na finiszu dietkowo mnie nie zachycił! Jeszcze przed chwilą zjadłam grejfruta, piję czerwoną herbatę, popijam wodę... a pioruńsko jeść się chce. Jest 1093 kcal.
Ćwiczyć też mi się nie chce, bo będzie jeszcze gorzej. To koniec drugiej fazy cyklu i konia z kopytkami wchłonęłabym.
Ależ fatalnie zaczęłam tę dietę, no nie w tym czasie. Jeszcze muszę wytrwać jutro, a później to już z górki. Chyba idę poczytać książkę, myśli odwrócić, pozytywnie się nastroić. Jeszcze trochę to 3 litr wody wypłynie mi uszami
Ale jutro dziewczynki Was odwiedzę....papapa
-
Właśnie zmieniłam suwaczek. Jest kilogram mniej. Zmieniony, zaklepany.
Żadnych ruchów w lewo
-
dziś szaleję optymizmem z powodu tego 1 kilograma mniej
jak niewiele potrafi wprowadzić człowieka w taki miły nastrój
filigree nio to rzeczywiście Twój facet nie należy do smakoszy skoro tak mówi - z moim jest odwrotnie - ja jestem smakoszem i on też i mamy nawet podobne bardzo smaki
dlatego będąc z nim miesiąc przytyłam jakieś 3 kg :P także może nawet lepiej jak facet nie zachwyca się tak bardzo gotowanymi potrawami
dobrze że jest kilogramek mniej
tak trzymać
-
pisze byle jak, z wielkim trudem, bo mam ręke spuchnieta makabrycznie, użarła mnie osa, albo coś wścieklego, wczoraj dostałam surowice, szło mi zakażenie
allunia, jeszcze raz wyrażam swoją radość i ciszę sie razem z tobą z utraty kilograma.
a gdzie można znaleźćciebie,bo nigdzie ni udało mi sie, masz pamietnik?
-
Witaj Filigree droga!
Mam nadzieję, że z łapką trochę lepiej już i że surowica pomogła. Akurat weekend przez Tobą, więc spokojnie będziesz mogła dojść do siebie. A zaraz potem wracaj do nas i pisz, pisz, pisz! O dietkę nie pytam, bo wiem, że na pewno trzymasz się dzielnie! 
Całuski w nosek!
Anitka
-
Jeszcze na chwilkę wpadłam, już kuferek podróżny spakowany.
Ten wyjazd pokrzyżował mi plany, żal mi tego tygodnia
bo odchudzanie w podrózy chyba może być trudne
ale stawię czoła kalorycznym przeciwnościom
Anitko kochana, dzięki za troskę, już z łapą lepiej
Miałam szczęście, że w porę ściągnęłam obrączkę, bo przecieliby mi ją
Jeśli uda mi się dostać do kompa, to dam znać, a przedewszystkim zaspokoję ciekawość, jak się dietkowo trzymacie
Buziaki ogromniaste
-
Filigree, a gdzie Ty jedziesz i za ile wracasz? Plinuj się na wyjeździe - to prawda, będzie ciężej nieco, ale za to ile radości potem, gdy uda Ci się wytrwać w postanowieniach! 
Całuski!
Anita
-
Wróciłam z podróży. Poniosłam porażkę, nie oparłam się szrlotce, białym bułkom, jadłam tłuste sery, wędliny, piłam kaloryczne drinki.
A po powrocie zaliczyłam placki ziemniaczne i znowu złoszczę się na siebie, bo jestem w punkcie startu, czyli 77.
Za każdym razem, gdy wchłaniałam to, czego nie powinnam usprawiedliiwiałam siebie, że przecież placków nie jadłam przez 10 m-cy, bułek od stycznia, szarlotkę raz .....i tak rozgrzeszona delektowałam się, a teraz żałuję.
Skruszona wracam do skromnego tysiączka i mam nadzieję na łaskawy los.....bez podróży, niespodziewanych gości i dietetycznych wpadek.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki