Poniedziałek - trzeci dzień końca przyjaźni z nadwagą

7:30 - kromka razowego, kawałek szynki góralskiej, łyżka Bielucha
11:00 - kawa z cukrem i śmietanką
12:30 - pół kromki chleba z masłem, szynką góralską, pół plasterka sera zżółkłego, 4 krążki marynowanej cukinii (łapki się trzęsą)
14:00 - grejfrut mały, czerwony
15:30 - drugie pół kanapki jw i mały marynowany patisonik
18:00 - polędwiczka wieprzowa smażona (bez tłuszczu i panierki), łycha kuskus, garść duża kiszonej kapusty, pół filizanki botwinki bez zielska
22:00 - kromka razowego z musztardą i kawałek mały kiełbasy jałowcowej
24:00 - hmmm .. jeszcze nie wiem, zależy czy się będę trząść[/color]

Razem wyszło mi 1200 kcal. Ciągle trochę mnie ssie głodzik, ale dziś znośnie. Mniej się trzęsę, więc odstawienie jabłek chyba było niezłym pomysłem. Jedny słowem mam jeść potrawy WYTRAWNE ..
Koszmar jest z ćwiczeniami (no chyba że zaliczyć do nich dźwiganie paczek na pocztę i zakupów z powrotem). Po pracy padam zazwyczaj. Ale dziś naszarpałam się z moją psinką maleńką - Nikę wykąpałam a ona straszny nerwus w wannie. Po zabawie obie ziałyśmy pół godziny Ale czyściutka jest taka, że można ją zjeść Puchacz się zrobiła Ale o psach kiedy indziej.