-
wlasnie w tym moja bezradnosc, ze ja jestem szczesliwa, a mama w zaden sposob tego pojac nie moze :roll: :roll: no ale co mi pozostaje, jak nie przemilczec tego :roll: wygadalam sie wam i mi ulzylo :) Bo Endrju jak slyszal moja rozmowe z mama to mnie tylko skubal, zebym sie nie denerwowala! A potem przykleil sie do mnie i powiedzial, ze musze sie przyzwyczaic!
Jakie musze! jakie musze?? JAAA??? ja cos musze??? :lol: :lol: :wink: :wink: :wink: :wink: O! i masz babo placek! pogryzlam, pokrzyczalam, wyskakalam sie na aerobiku poltorej godziny i JESTEM JUZ OSWOJONA I CYWILIZOWANA :roll: :roll: :roll:
Zosia...o wlasnie nogami bym tupala !!!! jak mnie jak smarkacza widza, to z wszelkimi konsekwencjami! co mam do stracenia....moze zaczne sie jak smarkacz zachowywac :lol: :lol: :lol:
Kasia - normalnie na codzien to ja dokladnie Twoje slowa powtarzam....ale sa takie chwile jak dzis....bo przeciez wiem, ze mama tego nie robi przeciwko mnie, a wrecz przeciwnie.....ale dlaczego rodzice zawsze uwazaja, ze to oni wiedza najlepiej co jest dobre dla ich dzieci :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: (przypomnijcie mi to jak zostane mama ) :lol:
123mr.....i to mnie wlasnie irytuje....taki stereotyp, ze jak dzieci nie masz, to co Ty o zyciu wiesz :wink:
Moze i nie wiem duzo, moze nic nie wiem, ale to nie zabiera mi prawa do zycia na swoj sposob :roll:
Dobra! wygadalam sie, wyskakalam, ide pic cos, bo suszy mnie ...jak to w piatki wieczorem czesto bywa :wink: :wink: :wink: :wink:
Udanego weekendu zycze serdecznie!
-
Tagottko, popieram i nerwy i próbę ich opanowania. Ja na szczęście przewalczyłam rodziców i na codzień już się pilnują. Generalnie kazałam im wyjść z założenia, że póki nie robię jakiś tragicznych w konsekwencjach rzeczy (a od jakiegoś czasu nie robię ;) ) to mają mi dać się uczyć na własnych błędach. Od tego czasu z resztą dużo uważniej słucham, co mają do powiedzenia. ;)
A twój sposób na wyładowanie negatywnych emocji bardzo mi się podoba. Potwierdza, że nadajesz się do psychiatryka! Bo to aż zbyt zdrowe! Gratuluję! ;)
-
No cóż Tagotka, rodzice zawsze mają tą przewagę, że żyją kilkadziesiąt lat dłużej niż ich dzieci i z tego względu mają pewne podstawy przypuszczać, że trochę więcej w życiu przeżyli. ;) Tego nie zmienimy.
A ten drugi aspekt jest taki, że jak już się ma własne dzieci, to zazwyczaj przechodzi się w pierwszej kolejności mniej lub bardziej ostrą wojnę z babciami, które wiedzą lepiej jak Twoim dzieckiem się zajmować. I to potem skutkuje większym dystansem do reszty aspektów życiowych. Ale to wcale nie koniecznie jest automatyczne, że rodzisz= jesteś dorosła dla swoich rodziców. To trzeba sobie wywalczyć przeważnie.
A potem jak ten czas docierania się z dziadkami minie, to człowiek patrzy sobie na dziecko i też sobie nie wyobraża, że kiedykolwiek pozwoli temu głuptasowi robić to, co sam robił w młodości. I po kilkunastu latach zmienia się w jęczącą mamuśkę :lol:
Poza tym, to ja widzę Twoją linijkę, ale postanowiłam ją ignorować, bo co się będę zieleniła (z zazdrości) skoro to jesień już i nic innego się nie zieleni.[/i]
-
Monika no ja Ci mowie, ze jeszcze dojdzie do tego, ze za miesiac Cie przegonie :shock: :? :wink: Za bardzo krakac bym nie chciala, ale znowu moje chudniecie nabralo skrzydel i jakos tak niespostrzezenie leci...juz normalnie chleb jem CODZIENNIE, ziemniaki conajmniej 2 razy w tygodniu, w miescie jak nie mam czasu to prawie za kazdym razem kupuje "turecka pizze", czyli nalesnik z warzywami...zero obciachu :wink: Slodyczy dalej zadnych, chociaz ostatnio po naczytaniu sie Ani Kuleczki kupilam dzem i zjadlam na sniadanie....juz gotowa jestem powiedziec, ze jem prawie normalnie :wink: :wink: :wink:
Monika - Twoja teoria sie potwierdza na mnie, ze wystarczy miec ujemny bilans energetyczny, a co sie je ma troche mniejsze znaczenie :roll:
Wracajac jeszcze do tematu dzieci/wnukow, ze trzeba sobie u rodzicow wywalczyc......pomieszane to troche u nas, bo moja siostra wyjechala 10 lat temu do Francji i pojawia sie w Polsce raz na dwa lata.....nie miala wiec zbyt mozliwosci "wywalczac" i odrazu ja traktowali jak dorosla kobite z dziecmi i porzadnym mezem :wink: :wink: Ja tez wyjechalam, ale w przeciwienstwie do niej, dopiero po studiach - bylam wiec jakies 5 lat w zasiegu reki i mozna bylo mnie "kontrolowac" :wink: :wink: :wink: moze jeszcze sie nie zdazyli odzwyczaic :?
Zosia :lol: tragiczne w konsekwencjach rzeczy 8) :lol: :lol: ja mimo swojego bojowego charakteru bylam zawsze raczej "grzeczna"....pare tam takich mlodzienczych wyskokow, jakichs wyjazdow na stopa etc, ale w szkole zawsze super i rodzice nie mieli raczej powodow do zmartwien :wink: Podejrzewam jednak ze to dlatego ich cala uwaga sie skupia na mnie, bo siostra juz szkole srednia robila w innym miescie i mieszkala w internacie, a potem odrazu fru za granice. A ja zostalam pod reka, wiec......no wlasnie :wink: :wink: :wink: :wink:
---------
juz jest PRAWDZIWA jesien :roll: :roll: :roll: idziemy na spacer, bo pewnie wkrotce bedzie padac :?
Buziaki :D
-
Miłego spaceru :D
A ja jako mama żartuję czasem, ze dam sobie wytatuować na czole " a nie mówiłam???"
Buziaki
***
Grażyna
-
Dzięki za odwiedziny u mnie i za słowa pociechy...
Dziś już mie lepiej...
Ty widzę miałaś z kolei spięcie z mamą:-) Niech żyje rodzina:-)
Tak z innej beczki to patrzę na twój tickerek i przecieram oczy ze zdumienia,...jak Ty to zrobiłaś????:-)
Pozdrawiam.
-
Hey Tagosiu, uszy do gory , bedzie dobrze, jak dziewczyny juz wspomnialy, mama sie o Ciebie martwi , ale zobaczysz bedzie wszystko dobrze, w koncu zrozumie, ze jestes juz dorosla i masz swoje zycie, ( niestety to zawsze trwa, zanim to rodzice spostrzegna :? :? :? ) Moi rodzice niestety , pomimo ze mam meza i 2-ke dzieci, nadal probuja mi powiedziec co i jak ja mam robic ( ok, czasami sie z nimi zgadzam) ale czasem jest tak , ze robie co uwazam i oni musza sie z tym pogodzic, czy chca czy nie :wink: :wink: Ty masz na tyle dobrze, ze Twoi sa w Polsce a ja moich mam na miejscu :? :? :? :? i tylko jak pojada na urlop do Polski to ja od nich "odpoczywam" - tylko niech mnie nikt nie zrozumie zle :wink: :wink: Od czasu do czasu powinno sie brac od siebie odstep, wtedy sie widzi wszystko w innym swietle :wink: :wink: :wink:
-
Nie noooooo :lol: :lol: :lol: Grazynko, z tym tatuazem to wcale nie glupie :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: rozwalilas mnie tym :lol: :lol: :lol: :lol: chyba sobie tez takie cudo na czole dam wytatuowac :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Pozdrowionka weekendowe i znikam :lol:
Każda mama taka sama jak kwoka troszczy sie o swoje kurczaki przez całe zycie :wink: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
nawet jak te kurczaki to już dorodne kury znoszące swoje jajka :wink: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
A tak poważnie ....... wiecie co czasem się zastanawiam jaka ja bede ,bo..... zdarza mi się gderać 8) 8) jak moja mama i wyłącznie z troski :wink: a ciekawe jak to bedzie jak mój syn bedzie dorosły. Zawsze sobie powtarzałam ,ze ja swoim dzieciom gderać nie bede no i co ..... czasem da sie plamę . Człowiek chyba się przekonuje dopiero wtedy jak ma swoje dzieci i drży o nie na każdym kroku.
Ja mam brata 17 lat młodszego ale moja mama i tak mi gdera :wink: :lol: :lol: :lol: :lol: czasem może i dobrze człowiek ma odmiane :wink: :lol: :lol: :lol: troche stresa :lol: :lol: :lol:
Tagg wszystko więc jeszcze przed Tobą :wink: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
O właśnie Tagotta, jesteś jeszcze młodszą córeczką. To już kompletnie nie masz szans być w oczach rodziców dorosła ;) Zawsze zostaniesz małą dziewczynką. ;)
A co do wyjazdów, to znam przypadki, że dziewczyny "wywalczały" swoje zdanie o pilęgnacji własnego dziecka przez telefon (nawet takie tam jak często kąpać, czym karmić i ile kaftaników ubrać.) No po prostu babcie wiedzą lepiej :) . Tyle, że łatwiej się to znosi i akceptuje, jak człowiek siebie złapie właśnie na podobnych myślach w stosunku do własnego dziecka. Bo przyczyna i sposób tego "lepiej wiedzenia" są znane z drugiej strony. A nic tak nie pomaga człowiekowi nabrać tolerancji ;)
Może i dogonisz. Wcale mnie to nie zdziwi. Ale na szczęście też coś u mnie drgnęło. Minimalnie, bo minimalnie, ale jednak ;) Może to koniec postoju?