-
szukam siebie...
Tak sobie myślę...może jak zacznę prowadzić codzienne zapiski to mnie zmobilizuje do wytrwania w postanowieniu? Szukam dawnej siebie pod zwałami 15kg tłuszczu
Mam 170cm i ważyłam w piątek 80,5kg (koszmar)
Chcę wrócić do swojej wagi, czyli 62-64kg...czy się uda? Wczoraj weszłam na wagę i okazało się, że 1kg mniej jest
dziś delikatne śniadanko za 200kcal (do śniadań najtrudniej mi się zmusić
) i spacerkiem do pracy
Na szczęście nie lubię słodyczy, więc ten problem odpada
Trzymajcie kciuki
pozdrawiam
-
Trzymam kciuki i zycze powodzenia! I bardzo dobrze robisz jedzac sniadania , to najwazniejszy posilek calego dnia
Pozdrawiam!
-
Siba, właśnie brak systematycznego jedzenia jest moim największym problemem
mam siedzącą pracę, pracuję 10 godz dziennie... i najczęściej było tak, że rano kawa i do pracy, później około 14-15 pizza, hamburger albo inny tego typu posiłek, a wieczorem około 19-20 wiaderko jadła
do tego jakieś piwko przed telewizorem w towarzystwie męża i...15kg sadła w ciągu dwóch lat
wczoraj miałam malutki dołek...wieczorem siadłam na rowerek (stacjonarny) a mój pan mąż stwierdził "po co ci to, i tak nie schudniesz"
świetna motywacja
-
ROMINA- nie martw sie docinkami męża, cóż oni tacy są..... hmmm, niestety.
3mam kciuki za wytrwałość. A z tego co wiem to codzienny rowerek przy lekkim obciążeniu tak około godzinkę daje dobre rezultaty w topieniu tłuszczu z naszych schabów, więc do dzieła!!!
- Jado
-
Jado, dziękuję za wsparcie
pewnie że się nie dam
za pół roku ubiorę się w moją ulubioną sukienkę (rozm40)
Największym problemem jest moja sunia
Jak tylko położę się na podłodze (brzuszki) traktuje to jako zachętę do zabawy i włazi na mnie
a waży już ponad 40kg - to 8-miesięczna bernardynka
i z brzuszków nici
muszę czekać jak sunia pójdzie spać
Pozdrawiam
-
To masz bruszki z obciążeniem
Ja mam królika, który waży 1,2kg, więc jego skakanie po mnie nie jest mi przeszkodą w ćwiczeniach. Conajwyżej dostaję ataku śmiechu.
Kurczę, ale 40kg... faktycznie przeczekuj
A ja się nie przedstawiłam, już się poprawię - mam na imię Ula i mam ten sam zawód co Ty
, więc rozumiem ten ból - d.... przyrasta do krzesła. Ehhh...
Na pocieszenie napiszę Ci, że ja mam do zrzucenia 22 kg (było 23, ale jednego kiloska już pożegnałam
) Przy 164cm ważę 84kg
Chciałabym 62 - i tyle będzie.
Męża nie słuchaj, bredzi - oczywiście, że schudniesz!
Mnie u mojego męża najbardziej osłabia fakt, że je WSZYSTKO na co ma ochotę i nic, a mnie od razu idzie w sadło.
buuu, to niesprawiedliwe!
Ale i tak się nie poddam
i schudnę, czego i Tobie życzę!
Pozdrawiam, buziaki gorące!
Ula
-
czesc romina! 
wlasnie zaczynam odchudzanie (leci juz 4 dzien az dziw ze wytrzymuje
) i jak widze mam dokladnie ten sam problem co ty: 170 cm i 80 kg, tylko ze ja cale zycie bylam troszke za ciezka
ale juz KONIEC
mam nadzieje ze jakos wspolnie sie wspomozemy 
a co do meza to sie nie przejmuj... ja mam w domu brata ktory z pelna premedytacja wcina przy mnie 3 poobiednie wafelki doskonale wiedzac jak bardzo lubie slodycze
... eh ile to trzeba miec silnej woli....
pozdrawiam
-
Ula, Ciasteczko
jesteście kochane
od razu mam więcej siły do walki
uda się nam
))))))))))))
-
Ja też mam brata (młodszego) - teraz już z nim nie mieszkam - ale ze 2-3 lata temu, jak się odchudzałam (zrzuciłam wtedy ponad 20 kg), to ja chciałam schudnąć, a on chciał przytyć! To dopiero było! Ale czasem sie przydawało - otwierałam czekoladę, zjadałam kostkę lub dwie, a rsztę dawałam jemu, żeby zdjadł szybko zanim ja się skuszę i pożrę resztę
(a ja kocham słodycze, buuu
stąd mój wygląd).
Pozdrawiam Was dziewczynki i miłego dnia życzę
-
Problem z przytyciem ma mój mąż
ma 195cm i waży 75kg
je za 4, słodyczy rąbie za 6, piwo i inne też i nic!! Ma niesamowitą przemianę materii
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki