-
Niestety taka jest prawda Celebrianno! Przeliczyłam ostatnio swoje srednie spalnie kalorii i przy mojej wadze wygląda to nieżle ,ale jak będę ważyć 50 kg to będe musiała ćwiczyć cały dzień!(hehehe)
-
Hmm... może zmienisz zawód? Na zawodowego odchudzacza! Błagam! jak tu normalnie żyć i nie tyć!!!
-
No właśnie!!!!!Załamka!!!!
-
Dzieki za popchnięcie pościka...wchodzę dzisiaj na forum, szukam, szukam i znaleźć nie mogę, bo szukałam za głęboko
U mnie weekend wbrew obawom bardzo dobrze:
W sobotę zjedzone 1400 kcal
a po strnie spalania mogę wpisać - koszenie trawy, sprzątanie i spacerek w Łazienkach :P
Niedziela - zjedzone 1800 kcal
Spalanie - 1h squasha, 1,5 h prasowania, 300 brzuszków :P
Bilans - waga stoi - 63,8 kg
, czyli plan wykonany
Kupiłam w piątek książkę z przepisami na różne odtłuszczone potrawy. Korzystając z przepisów przygotowałam oba weekendowe obiadki - pyszne, a mało kalorii :P
Dzisiejsze plany:
śniadanie - grahamka z pasztetem podlaskim i pomidorkiem - już po
przegryzka - kawa z chudym mlekiem i dwa herbatniki petitki
lunch - jak śniadanie, tylko z chrupkim pieczywem
obiad - kurczak ala strogonov
ruch: pewnie tylko brzuszki, chyba, że znajdę czas na rowerek :P
pozdrówki
-
No i znowu z założeń nici...
kolega zrobił pożegnanie w pracy i tak pochłonęłam już 950 kcal
Postaram się mało na obiadek zjeść...
A potem idę na trening, na mój ukochany bowling, w domu brzuszki i tak troszkę ruchu zaliczę
Teraz, jak mi zostało 1-2 maksymalnie do zrzucenia, jak nie udaje mi się trzymać dietki staram się przynajmniej przekraczać granicy 1800 kcal, która przy moim wieku, wadze , pracy wystarcza na normalne spalanie...to mi się akurat udaje, raz tylko przekroczyłam, jak byliśmy u znajomych i było pyszne ciasto korzenne
Dla mnie teraz najważniejsze jest, to nie wrócić do tych 65,9 kg...
I tak trzymać i przestać o tym obsesyjnie myśleć
-
Och
ostatnie 3 dni byly tragiczne, obzeralam sie, w skrocie mowiac i przytylam 1 kg.
A tak mi zalezy, aby utrzymac wage
Nie daje rady, jesli chodzi o slodycze. Musze je jesc. Uwielbiam takie wafelki z firmy TAGO, 415 g kosztuje 4,5 zł i są przepyszne. Moglabym je cale zjesc od razu. Ograniczam sie, jak moge, ale i tak jak zjem 5 wafelkow to juz prawie 500 kcal, a w sumie te 5 wafelkow to zjem i nie czuje, ze zjadlam, moglabym dalej jesc.
Dzis wprowadzilam moj rezim uwzgledniajacy slodycze, bo bez nich wszystkie moje obietnice psu na bude.
sniadanie 300 kcal
obiad 500 kcal
i wlasnie deser czyli cos slodkeigo tez musi byc 500 kcal inaczej sobie nie poradze; jestem uzalezniona od wafelkow. Po obiedzie zawsze pije mala kawe i musze zjesc wtedy cos slodkiego
Moge zjesc mniej na obiad, ale musze przynajmniej 5 wafelkow!!!!
Czy uwazacie, ze ze mna jest cos nie tak??? Moj maz tak mysli, jak widzi puste opakowanie po wafelkach.
-
Graziab ,nie przejmuj się ,jutro będzie lepiej!!!
Betsabe! Ja nie przepadam za słodyczami ,ale wczoraj kupiłam chałwę ,jak wiesz to jest bomba kaloryczna i oczywiscie ponieważ jestem przed okresem i mam zachcianki zjadłam kawałek ,niby nieduży ,ale 100 g chałwy ma aż 600 kcal ,dobrze ,ze nie wiem ile ważył ten kawałek ,bo chyba bym się załamała,przez ten mały kawałek chałwy poszłam głodna spać ,bo musiałam odmówic sobie kolacji. POZDRÓWKI!!!
-
Betsabe- w ten weekend coś musiało byc w powietrzu, bo prawie każda z nas się obżerała. Ja też wpylałam ile wlazło. Ale mam nowy pomysł. Jak już mam kupić coś słodkiego to małe opakowanie. Jakby nie patrzeć będzie tego mniej. Może się uda, choć ja też mam ostatnio włączone ssanie na słodycze i parę ciastek nie wystarcza - to musi być całe opakowanie.
-
Dokładnie tak - jak już kupuję coś "niedozwolonego" to w małym opakowaniu, mimo iz często cena większego jest bardziej atrakcyjna...ale trudno!
Słodycze to tak samo moja słabość...weekend u mnie był ok, wczorajszym dniem troszkę zawaliłam, bo dobiłam do 1900 kcal (obiad u przyszłej teściowej, która robi miny i mówi "kto by pomyślał" jak czegoś nie jem...ściemnaiłam jak mogłam, ale było już nałożone na talerz...). W zamian za to pojeździłam na rowerku - 1250 kcal :P , do tego 300 brzuszków...więc mam nadzieje, że zasłużyłam na "rozgrzeszenie"
Dzisiaj:
śniadanie - mleko z musli
przegryzka - kisiel
lunch - dwie malutkie parówki odtłuszczone z Sokołowa, pomidorek i trzy kromki schulstada ze śliwką
obiad - potrawka z kurczaka z pieczarkami
obawiam się troszkę czwartku i piątku, bo biorę sobie dwa dni urlopu...a wtedy będzie mnie ciągnąć do lodówki...ale trudno, zacznę oba te dni od intensywnego treningu na rowerku...
-
Kurka, czy wam też jest ciągle zimno? siedzę w pracy i się trzęsę, a przecież ciepło i ładna pogoda. W przerwie na lunch pójdę na spacer, to może mi się lepiej zrobi...
Tylko po cwiczeniach jest ok, nawet stopy i dłonie mam ciepłe
Pojawiły się nowe czekolady Lindta bez cukru - gorzka i mleczna 460-480 kcal/100 g.
Ale to już nie ten sam smak
Za dobrą czekoladę dałabym się pokroić żywcem...mój narzeczony mówi, ze będę gruba jak beka, a jak na razie, to on ma nadwage a nie ja...może to przez jego miłość do kanapek i żółtego sera
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki