-
Z tymi ubraniami to niezły pomysł, z tym że ja od 1.10 zaczynam pracę w nowym miejscu i nie wiem jakby szef na to patrzył
Będę musiała się przeprosić z garniturami i kostiumami i troszkę uzupełnić garderobę o bardziej oficjalne rzeczy...a miałam oszczędzać na rower 9 normalny nie stacjonarny) i sukienkę ślubną
Ale ja mam inny sposób - czasami wyciągam z szafy rzeczy, które nosiłam, bądź kupiałam gdy wazyłam najmniej i sprawdzam czy się w nie mieszczę
Ja co jest niebezpiecznie napięte biorę się za siebie...
W związku z porannymi grzeszkami siedzę i wlewam w siebie drugą zcerwona herbatę. O 12-tej postaram się wymknąć na spacerek, a potem zjem to jabłuszko co mi zostało i dwa kawałki pieczywka chrupkiego...a i muszę do apteki lecieć, bo apptrim mi się skończył, pewnie bardziej działa na moją psychikę niż figurę, ale trudno przeboleję te 40 pln...
-
Celebrannko-jak strach na wróble wyglądasz - dobre sobie!!!
Może na mężu to zrobi wrażenie: ubierz za luźne ubrania jutro masz nalot rodzinki i usiądź przy ukochanym i tak grzecznie go pogłaskaj-powinno poskutkować.
Chyba chce mieć atrakcyjną żonę i żeby miała ca ubrać na pupę!
A tak wogóle to pisałaś,że już masz większy dostęp do kasy to czym Ty się przejmujesz.
Ja się mojego nie pytam i jak mi zostaje w portfelu albo coś mi się spodoba kupuję sobie i noszę, a jak mąż zauważy że mam coś nowego to mówię,że kupiłam w lumpeksie albo,że to stare bo nie pamięta wszystkich moich ciuchów bo jest ich aż tyle.
Pozdrawiam
Graziab-suknię ślubną mogę Ci wysłać moją
! Nr 36/38 na 170 cm! W stylu Skarlet Ohara! Taka mi się podobała i ją mam!Nawet ją ubrałam w 1-rocznicę ślubu.Szkoda jest mi jej się pozbyć ale jak chcesz?
Pozdrawiam
-
OSkubana, jestes bezbłędna!
Dziś po pracy zakładam największe spodnie!
Pisz mi więcej takich sztuczek : "jak radzić sobie ze skąpym mężem"
Ja czasem pozyczałam ciuchy od siostry, ale teraz byłyby na mnie dużo za duże, więc ten wariant mówienia mężowi odpada - nie uwierzy, że te nowe spodnie sa po siostrze! Ale ten lumpeks - świetny pomysł! Wykorzystam, dzięki!
Graziu - też mam suknię w szafie (roz. 3
- sama ją zaprojektowałam!
Może zrobimy sobie aukcję! Chociaż, mi tez byłoby szkoda się jej pozbyć. Narazie wisi u rodziców w szafie. Jak ich wizytuję to przymierzam. Oczywiście jest za duża
Buźka!
-
Na skąpego męża nie ma rady!
Rób byle jakie jedzenie bo dobre i konkretne kosztuje.
A ciuchy można jeszcze na rynku kupić albo z przeceny lub drugi gatunek.To skutkuje.
Mój mąż już się nie pyta skąd mam tylko kiedy ja je będę nosiła.Ale już widzi że pomału wchodzę, więc szafę moją przeproszę, po roku nieobecności!
Dość tych oliwkowych bojówek i dżinsów w rozmiarze 31-były obcisłe.W domu są tylko 28-27 i muszę w nie wejść.Wchodzę ale są opięte i boję,że pękną w szwach!!!!
Pozdrawiam
-
Oskubana, Celebrianna, dzięki za propozycje
Sukienkę mam już upatrzoną - kombinacja kilku modeli, krawcową mam znalezioną i będę szyć...pochwalę się efektami, ale to jeszcze szmat czasu, jednak mam nadzieję, że nawet po zrzuceniu kilogramków pozostaniemy wierne temu forum
Właśnie piję trzecią już dzisiaj czerwoną herbatkę, tym razem o smaku wiśniowym...zimno u mnie wpracy jak diabli
Ale hura, hura piąteczek dzisiaj mamy
-
Jasne że na forum zostaniemy!!!
Mamy tu miejsca na stałe zaklepane!!!
A kiedyś się spotkamy w neutralnym miejscu ise pogadamy!!!
Pozdrawiam
-
TAk sobie myślę, że nieźle byłoby się kiedyś spotkać. Ciekawe, jakie byłyby reakcje?
-
No to, jak zamierzyłam rano, tak zrobiłam, po porannej wpadce zjadłam tylko jabłko i dwa kawałki pieczywa chrupkiego oraz wypiłam hektolitry czerwonej herbaty
Teraz latam do łazienki jak opętana
-
Cześc Graziab ,co tam u Ciebie słychac ,popchnę twój pościk do przodu ,bo sie zaraz zawieruszy .Pozdrawiam cię serdecznie !!!!!
-
Łaaa, wpadka żywieniowa na całej linii...
Weekend obfitował niestety w żarcie (tak, tak żarcie - wielkie) Musiałam jednak ulżyć swemu sumieniu i wyjeździłam wszystko na rowerze. Bez przystanków na maksa 1,5h w sobotę i niedzielę. Do tego tradycyjny niedzielny callanetics, bieganie z pieskami po lesie... uff... może spaliłam wszystko! A tak na marginesie to stwierdziłam, ze jak się jest bardziej puszystym to łatwiej się odchudza. Gdy ważę teraz 50 kg to spalam ok 1500 kcal dziennie. więc muszę zjadać jeszcze mniej, żeby spalić 7000 kcal w tydzień. Do tego ważąc mniej mniej też spalam podczas ruchu, muszę więc jeździć szybciej i dłużej - no qurna - niesprawiedliwe! Ale odkryłam sekret : dlaczego łatwiej jest zrzucić kilogramy na początku i trudniej, gdy się już schudło! Buuu.... niesprawiedliwe!
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki