Nie wiem od czego zacząć...
Dzisiaj zmierzyłam sie i zwarzyłam na specjalnej wadze w aptece, wynik mnie załamał 171 cm, 84 wagi.
Wiedziałam, ze "jest mnie duzo", ale nie wiedziałam, ze az tyle.

Zawsze chciałam pisac pamietnik, kilka razy nawet zaczynałam, ale nigdy do konca nie pisałam w nim szczerze bo bałam sie, ze ktos go przeczyta.
Teraz jest inaczej.
Zamierzam zaczac tutaj prowadzic swoj pamietnik, a co wiecej tym razem mam nadzieje na to, ze ktos go bedzie czytał i odewzwie sie czasem.
Nie bede tutaj pewnie pisała tylko o odchudzaniu, chociaz na poczatku pewnie tak bo bedzie trudno mi sie przełamac, a i o samym odchudzaniu ciezko mi pisac, a w ogole o tym prawie z nikim nie rozmawiam - poprostu nie moge.
Bede sie cieszyła jak ktos tu czasem zajzy, chciałabym tez aby znalazł sie ktos taki kto ma doswiadczenie, z dietami, z całym tym odchudzaniem, ktos komu sie udało.
Mogła bym uzyskac spradzona rade czy odpowiedz na moje pytania, a na tym bardzo mi zalezy.
Ja tez w tym troszke siedze ( tak w ogole to mam 21 lat ) ale jak widac mimo to nie jest ze mna dobrze.

Z boku wszystko jest ok, staram sie nie okazywac zbytnio swoich emocji, na pozor radze sobie z zyciem, na studiach idzie mi dobrze itd.
Ale to pozory.
W srodku jest ze mna zle.
Potrafie płakac bez powodu, pewnosc siebie jest u mnie rowna zeru, nigdy nie czułam sie piekna, kobieca, nic z tych rzeczy.
Widzie np grupke chłopcow to kolo nich nie przejde bo boje sie, ze mnie wyzwa.
Mam argumenty, wiem, ze mam racje, ale boje sie powiedziec swojego zdania czy z kims pokłucic bo wiem, ze na te wszystkie moja argumenty wystarczy jedno słowo "gruba".
Tak juz mam...
Wiem, ze niektorzy sadza, ze nie powinnam sie zaakceptowac, nie przejmowac tym, a bedzie łatwiej mi walczyc no, ale tak nie jest, ja mam poprostu inaczej.

Narazie tyle ...
I tak sie przełamałam jak na mnie.
Pozdrawiam