mam 170cm wzrostu i 22 lata. Studiuje sobie, a moim - niestety zgubnym w skutkach - hobbym jest gotowanie, a moze nawet bardziej czytanie publikacji na tematy kulinarne i poszukiwanie nowych smakow. Mieszkam z Mezczyzna Mojego Zycia, ktory ciagle namawia mnie do grzeszenia kalorycznego.

Sciagnelam sobie filmiki z cwiczeniami, zrobilam 10-min. rozgrzewke, zaczelam 8-minutowe cwiczenia na brzucha... o ja p***e, wysiadlam na 6 minucie. Beeeeznadziejna jestem. Musze sie poprawic. Jak regularnie chodzilam na aerobik, to zadne cwiczenia na brzucha nies tanowily dla mnie przeszkody (chociaz tez mialam galarete na brzuchu - ale na to to juz tylko dieta pomaga). Ide na rowerek, moze na rowerku wiecej wytrzymam. Chociaz po 30min to zawsze mi tak pupsko scierpnie, ze z tego rowerku zlesc nie moge.

Aaaaa nie, jeszcze II sniadanko . Hmmm. Co by tu wstrzachnac za te 200 kcal? Hmmm. Juz wiem, grejfrut, i moze cos jeszcze jak w lodowce sie doszperam.
Alez radosne jest zycie na diecie, keidy ma sie przed soba perspektywe pozarcia 200 kcal II sniadanka