Witam wszystkich Jak ja tutaj strasznie dawno nie byłam. Pozmieniało się oj pozmieniało. Piszę/ zakładam kolejny post, ponieważ od dziś zaczynam kolejną walkę z kg i kolejną dietę. Już któryś raz rzuciła mi się w oczy ta dieta. Ponoć łatwa i przyjemna (hmm jak każda ). Więc zaczynam walkę. Dziś jeszcze mały poślizg - wczorajszy obiad (spagetti), ale plus, że na własnych pomidorkach i mięsie z szynki... Choć już zaparłam się w sobie i nawet gorzką kawkę wypiłam - przeżyłam i zero pieczywa na śniadanie! Jutro już totalnie bez potknięć. Mam nadzieję, że mi się uda, zwłaszcza, że nawet mój mąż podjął wyzwanie Jaki jest mój główny problem? SŁODYCZE! A jeszcze większy - przez najbliższe 3 tygodnie organizuję szkolenia (catering). Zapraszam do pisania i wspierania w tej nierównej walce