Miło,że piszecie dziewczynki.
Już znacznie lepiej, za to bardziej ospale.Pogoda jest fatalna....chyba nawet na spacer nie wyjdziemy.
Wczoraj byłam na zakupach i nici, w 44 się nie dopinam, a na tyłku wisi...ehhh.Dałam za wygraną.Chrzciny będą na luzie- bardziej mój styl.Nie będę się napinała,żeby zapiąć się w garnitur, a co mi tam.Do tego założyłabym taki ciuch może jeszcze jeden raz- nie lubie bardzo takich strojów.
Z dietą spokojnie, teraz to mi się już nigdzie nie spieszy...byle do przodu
Pozdrowionka
sula