Hej. Moja przykra przygoda z 'odchudzaniem' zaczęła się rok temu. Wolę się nie rozpisywać na ten temat, bo to był mój wieeelki błąd, odchudzałam się przez głupotę, prawie nic nie jedząc. Troszkę schudłam, ale później były święta, więc rzuciłam się na jedzenie, po kilku dniach znowu wróciłam do unikania jedzenia i tak w kółko. Później trochę zaczęłam jeździć na rowerze, nawet codziennie Potrafiłam od poniedziałku do piątku prawie nic nie jeść, a w weekend było wielkie żarcie. A w poniedziałek znowu to samo. Później ktoś mi uświadomił, że zachowuję się jak skończona idiotka. Starałam się nie przytyć, no ale się nie udało. Czyżbym została ukarana za to, że tak beznadziejnie się odchudzałam?! To wszystko ciągnie się od roku, ja już nie potrafię normalnie jeść i żyć nie myśląc o jedzeniu. Naprawdę rzadko się to zdarza. A najgorsze jest to, że ja już nie potrafię tak dłużej. Dzisiaj zostałam skomentowana (niby w żartach) jako kobieta w ciąży... NIE MAM JUŻ SIŁY! Nie potrafię schudnąć!!! Ilekroć zaczynam dietkę, zawsze kończy się to niepowodzeniem. Ja już nie mam siły na ćwiczenia i na te wszystkie grzebania w kuchni, żeby nie jeść tego co cała rodzinka.

Proszę, pomóżcie! Przywróćcie mi wiarę w to, że cokolwiek mi się uda!
I w ogóle przepraszam, że zaśmiecam forum, ale nie mogę się powstrzymać!