chociaż mam dopiero 24 lata od przynajmniej 10 ciągle jestem na jakiejś diecie i nic z tego nie wychodzi. Pamiętam chwile, gdy płakałam i wpadałam w histerię, bo chciałam sobie odmówić czegoś słodkiego do jedzenia. Umartwiałam się a dwa dni później rzucałam dietę za nic mając wszystkie łzy i nieszczęście. Mam wrażenie, że tak się nie da schoudnąć i że niektóre sprawy muszą się najpierw w głowie ułożyć. Mam nadzieję, że to już teraz, bo ciagle nie tracę nadzieji, ze jednak mi się powiedzie. Najgorsze jest chyba to, że będąc na diecie, licząc kalorie, dobierając produkty, unikając innych, cały czas umysł zajęty jest jedzeniem. Tak, tak wiem nie być na diecie, lecz raz na zawsze zmienić swój sposób żywienia... już sama nie wiem dieta 100 kcal, chlebowa, kopenhadzka, grupy krwi, optymalna, owocowo - warzywna, punktowa, łącząca określone grupy związków itd itd już nie mam na to głowy. Czy to na prawdę musi być takie trudne? I gdybym jeszcze nie lubiła się ruszać, ale z tąmoją nadwagą zawsze lubiłam się ruszać. Mimo to po intensywnym wysiłku fizycznym, który podobno ma podnosić poziom serotoniny jeszcze bardziej chce mi się słodkiego. I tak, to uzaleznienie. Ahh