Jessico-jakbym czytała w każdym poście o sobie. Od 2 lat cierpię na kompulsy-połączone z bulimią i do niedawna myślałam, że to bula ale teraz widzę, że więcej razy nie wymiotuję niż zwracam bo poprostu albo nie mam jak albo mi się nie chce. Wiecznie się odchudzam i zaczynam od jutra bo do popołudnia jest dobrze-nie głodzę się-jem zdrowo i nigdy nie czuję głodu ale jak wracam do domu coś we mnie wstępuje-i robię coś a w ułamku sekundy, jedna myśl i podnosze się z krzesła i rzucam na lodówkę. Dzoś wróciłam i delektowałam się jogurtem a jak zjadłam wstałam i złapałam siateczkę kulek kakaowych które kupiła mama-pochłonełam je i potem wiele innych rzeczy-przeważnie kanapki-chleb z margaryną itp. I już rodzi sie myśl aby jutro jechać do miasta kupić przysmaki i wrócić do domu-pochonąć i zwrócić przed powrotem mamy..mam nadzieję że pokonam te myśli i owszem pojade do miasta ale kupie jogurty i zdrowe rzeczy i bedę z siebie dumna i nie bede po raz milionowy pisać w pamiętniku-tym razem naprawdę od jutra....rzeczywiście ten kto nie ma kompulsów czy bulimi nie może zrozumieć-z zazdrością patrzę na szczupłe kolezanki pałaszujące kanapki z białego chleba z masełkiem -one nie maja wyrzutów a w konsekwencji u nich na tej jednej kanapce sie kończy-u mnie zaczyna....będę wpadać na ten temat jeszcze-może to mi pomoże jakoś-pozdrawiam Was motylki