To na prawdę świetny pomysł z tymi sałatkami. Mam znajomego (faceta), który żeby się nie spaść na bufetowych obiadach, gotuje sobie w domu i w pracy myk do mikrofali.
Przy tych sałatkach to ważne, żeby unikać majonezu (mniam mniam ). No i wyobraźni trochę.
Non stop cierpię na zespół pt.nie-mam-pomysłu-na-obiad. Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby notować wszystkie pomysły. Przed zakupami tylko myk na komputer, wybieramy coś z listy i po kłopocie. Zastanawiam się jednak, czy dla dietkowania nie byłoby lepiej zaplanować jadłospis na cały tydzień. Jak mi się o rana nie odechce to siądę jutro nad tym i pojadę potem na zakupy. Przy okazji opanuję problem pt. znikające pieniążki. Bo faktem jest, że każda dodatkowa wizyta w spożywczaku to kuuuupa wydanej kasy na słodycze i takie tam

A wy jak, prowadzicie plan diety z dużym wyprzedzeniem?