Witam,
dawno mnie tu nie bylo, bo szkola, matura, niebawem studia. Troche wyjazdow wakacyjnych, a co za tym idzie, dodatkowych kilogramow. Postanawiam z tym walczyc, i dzis wypowiadam wojne moim zbednym kilogramom. Moim marzeniem jest wazyc 50kg przy wzroscie 164cm. Ale juz 55 uszczesliwiloby mnie niezmiernie.

Zaczynam od diety kopenhaskiej. Wiem co o tym sadzicie, wiem co o tym ja sadzilam w przeszlosci. Teraz jednaka uwazam, ze 13tka jest dobrym sposobem na poczatek diety, bo nic tak nie mobilizuje do dalszego chudniecia, jak spadek wagi, widocznzy spadek wagi. A co do efektu jo-jo, to przeciez jesli rozsadnie przejde na 1000kcal, ze wszystkimi potrzebnymi mi witaminami i mineralami,, to wcale nie musze przytyc, a moge pieknie utrzymac uzyskany licznymi wyrzeczeniami efekt.

Czy befsztyk musi byc z wołowiny? Nie moze byc to kurczak?

Prosze o odpowiedz i wsparnie duchowe