Nie mogę się doczekać na wiosnę, bo ona oznacza, że będę się zajadać moją ulubioną zupą z botwinki.

Gotujemy bazę zupy: woda + pokrojony ziemniak + pokrojona marchew + pokrojona pietruszka + kawalątek selera. W tym samym czasie zasmażamy pokrojoną botwinkę na patelni. Do owych buraczanych liści dodajemy sok z cytryny i na końcu łyżeczkę koncentratu pomidorowego. Potem botwinę wrzucamy do garnka z warzywami i przyprawiamy do smaku Vegetą i pieprzem.
Zupa jest pyszna a kalorii ma tyle ile trzeb, czyli symbolicznie.

Cenię sobie też potrawy z kiszonej kapusty i grzybów, np. krokiety. Chude naleśniki + farsz z kiszonej kapusty i grzybów (gotowanych, nie smażonych).

Uwielbiam też ugotowany w posolonej wodzie kawał kapusty włoskiej. I chociaż chłop się na mnie dziwnie patrzy, gdy to wcinam z apetytem, to się nie zrażam do tego przysmaku. Tak samo robię z kalafiorem i brukselką, ale to, to i on lubi.

Robię też papryki lub pomidory nadziewane startymi na tarce i wymieszanymi z chudym mięsem warzywami. Lubię roladki z piersi kurczaka lub z indyka. Czasami robię gołąbki z liści sałaty masłowej i farszem z indyczego mięsa.