Co się ze mną porobiło ? Nigdy nie pisałam żadnych pamiętników a teraz nie mogę żyć jak nie zajrzę na forum.To już chyba uzależnienie.Na początku odchudzania zaczełam pisać na blogu - raz na jakiś czas miałam potrzebę wygadania się.Osoby z otoczenia które nie zmagają się z wagą po prostu mnie nie rozumiały.Na blogu było super - świetne dziewczyny.Zawsze można było liczyć na jakąś radę.Raptem wszystko się zmieniło ."Stare" blogowiczki gdzieś zniknęły , pojawiły się nowe ,wpatrzone tylko w siebie.Każdy pisał tylko o sobie nie przejmując się innymi.I wtedy właśnie przerzuciłam się na forum ..... i wsiąkłam na dobre.FAJNIE DZIEWCZYNY ŻE JESTEŚCIE![]()
![]()
![]()
![]()
Wspomagacie ,radzicie,jak trzeba utrzecie nosa.Jak najlepsza przyjaciólka - taka co zrozumie,pocieszy i dotrzyma kroku.Zostańcie takie jak jesteście.Nie zmieniajcie się - proszę![]()
![]()
![]()
Czuję się jakbym znała Was od zawsze.Dobrze że tu trafiłam.Nie jestem sama w zmaganiach z tuszą.Wszystkie choć mieszkamy w różnych miejscach,mamy różne zajęcia,różne podlądy - dobrze się rozumiemy.Łączy nas chęć utraty sadełka w mniejszym lub większym stopniu.I to jest nasz wspólny mianownik.Dla mnie to forum to strzał w 10.Wciągnełam się i to bardzo.Mąż powoli zaczyna wypytywać do kogo tak wypisuję i o czym my tak " gadamy" Tylko o odchudzaniu ? To nudne.Ja mu na to że o wszystkim.Bo tak jest.Wątek odchudzania przewija się jako główny - ale tak naprawdę są to zwyczajne ploteczki przy kawie.Takie babskie i swojskie.On tego nie zrozumie.Dobrze że bierze to na wesoło i nie goni mnie od komputera.Śmieje się tylko że swój sport może poczytać z doskoku - bo jak nie dzieci okupują komputer to żonka siedzi na forum.Ma przechlapane - 3 baby ,on jeden - jest na staconej pozycji.
Zakładki