-
Niedziela - drugi dzień końca przyjaźni z nadwagą.
Noc była kiepska. Budziłam się co chwila. Mówiłam, że nie mogę spać głodna. Poranny spacer z psami (przed śniadaniem - obowiązek najpierw) na miękkich nogach. Dobrze, że się pospieszyły. Póki coś się nie zmieni wracam do nawyku jedzenia jabłka przed snem.
Oczywiście rano weszłam na wagę. Tak jak myślałam - wróciłam do 99 kg, czyli piguły zadziałały i zrzuciłam nadmiar wody. Uff ..
Następne ważenie dopiero po tygodniu. 
10:00
Śniadanko około 200 kcal - kromka razowego z koncentratem pomidorowym, jajko na twardo, kilka piórek czerwonej cebuli, herbata bez cukru, 5 kawałków działkowej marynowanej cukinii w wykonaniu mojej Mamy - mało kwaśna i REWELACYJNA!! 
12:30
Kawa (64 kcal) - rozpuszczalna Nesca, ze śmietanką - niestety wciąż tą sypaną, z odrobiną cukru. Słodzika w domu nie znalazłam a w sklepie nie byłam - ale litości! to mój jedyny cukier w ciągu całego dnia!
.
14:00
1/3 szklanki Karotki bananowej, bo mi ciemno przed oczami (46 kcal).
15:00
Talerz botwinki z kromką chleba - 200 kcal.
Jest kiepsko. Za długo byłam głodna i ani karotka ani zupka nie podnoszą dostatecznie szybko poziomu cukru we krwi. Jest mi słabo, kręci mi się w głowie. Wypijam butelkę wody i czekam na zadziałanie węglowodanów z chlebka. Czyli leżę oglądając końcówkę "Lost", bo wczoraj nie zdążyłam. Potem zrobię danie główne.
18:00
Warzywa z patelni (pół opakowania) na łyżce oleju, 2 łychy kuskusu, polędwiczka wieprzowa smażona bez tłuszczu i soli. Nie cała! Precious jest mięsożerna, więc nie miałam szans
Razem około 450 kcal.
Ufff .. przestałam się trząść. 
22:00
Jabłko duszone w mikrofalówce z łychą musli i łyżeczką serka białego Bieluch.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki