-
gryjtko,Ty mnie nie strasz
Ja bede udawać,ze tego nie przeczytałam,nie znam tego przesądu i dalej przybijać "piątki" z nienarodzonym jeszcze chrześniakiem
No i pilnuj mnie,pilnuj,bo jak nie mam bata nad sobą,to.... ciężko..:/
-
Syciu, świetnie sobie poradziłaś u rodziców z dietą! Już ja wiem jak to jest przyhechać do domu i patrzeć na domowe obiadki i czuć, że nie można ich tknąć...
Miłego weekendu!!! (no, połowy weekendu )
-
SYciaku Ty nawet nie pytaj czy CI sie uda do kwietnia!! oczywiscie ze CI sie uda ...nie ma innej rady...mi to by sie pewnie nie udalo do kwietnia bo kilogramow mam mnostwo ...ale bedziemy CIe tak wspierac ze za 3 miesiace pokazesz sie nowo narodzonemu chrzesniakowi w dwoim nowym wcieleniu...i nie ma zadnego ale !!!
to jest rozkaz
-
witaj syciu...co ty masz na tickerku 60 brrr cos ty zrobila cio ??
dawaj posta
do kwietnia napewno bedziesz lasencja tylko wystarczy chciec
he w trzebiatowie mieszkasz a ja mam w planach tam pojechac zwiedzic zamek i dom czartoryskich
i fajnie sobie poradzilas u babci mnie wczoraj kusili orzeszkami ale nie dalam sie
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
[link widoczny dla zalogowanych Użytkowników]
moje fotki ktroe chcialas zobaczyc
i zegnam sie na 2 tygodnie
-
dziewczyny tak mi smutno, tak mi źle przez własna głupotę!!!!!
W domu mnie pokomplementowali, nie nawaliłam jedzeniowo , trzymałam sie nawet na weselu [zjadłam w ten dzień mniej niż w ogóle normalnie jem] ale dziś już słabnę!!!!
Przyjechali w odwiedziny Teście i wiadomo -przywieźli mnóstwo pyszności,poczęstowałam się wiec wczoraj ciastkami - kokosankami ,a przecież nienawidzę kokosów!!!! Co oczywiście nie przeszkodziło mi zjeść ze 3sztuki
AS dziś na sniadanie kiełbasa [ale tylko 2 maleńkie sztuki,udało mi sięwykręcić od większej ilości] ,potem deserek owocowy [ten własnej roboty] znów jedna kokosanka a niedawno byliśmy na obiedzie. Byly naprawdę duże porcje w tej restauracji, Paweł namówił mnie na potrawę,którą kiedyś już zamawiałam-i dobrze wiedziałam,że jest OGROMNA. A mimo to durna dałam się namówić i co gorsza zjadłam wszyściutko!!!!! Nawet mój teściu wszystkiego nie zjadł,a ja wszamałam wszystko...
Tak mi wstyd.
Co się ze mną dzieje!?!?! Jadłam ten obiad i już nie mogłam,ale dalej wkładałam porcje do ust,bałam się,ze w końcu ktoś zauważy i skomentuje to moje obżartstwo [szczególnie,ze byliśmy po deserach,czyli niezbyt głodni] ale jadłam dalej. No i skomentowali W delikatnej formie,bez zadnego przedrzeźniania "łał,Ania, niezła jesteś,ze to zjadłaś" ,ale chyba nie musze mówić,jak sie poczułam....
Boże... jak powrócić na właściwe tory?!!? Było już 59,teraz jest 60 i jak dalej tak pójdzie wrócę do wagi sprzed lat...
Tyję,jem...i nie mogę się opamiętać....
-
syciu
po pierwsze nie histeryzuj ...waga napewno sie zwiekszyla bo woda zatryzmala sie w organizmie przez te jedzenie niekoniecznie zdrowe. Wrcaaj do dietki a nie zalamuj sie nie mysl o tym ze wpadlas w lawine jedzenia...bo to sa poczatki kompulsu
i zapomnij o tym
przeciez wiemy ze umiesz schudnac
wiec usmiechnij sie i walcz walcz bo tylko takie osoby twarde pelne sily osiagna swoj cel
buzka
-
SYciu...prosze CIe uwazaj....u mnie tak zaczely sie kompulsy i te wszystkie okropne kilogramy ...tyle tylko ze ja wszystko zaczynalam jesc w ukryciu przed innymi...zreszta do tej pory nikt ani z rodziny ani znajomych nie wie ze mam z tym problem...mysla ze po prostu przytylam i tyle...najgorzej jak juz zaczniesz przyzwyczajac zoladek do coraz wiekszych porcji jedzenia i pozniej to juz jakos samo sie stanie..
Moze jestem okropna i nastraszylam Cie ale nie chce zebys popelnila ten sam blad co ja teraz zaluje tego wsyzstkiego co sie ze mna dzialo...ale mam nadzieje ze malymi kroczkami to pokonam ...na szczescie regularnie odwiedzasz to forum wiec mam nadzieje ze to tez CI pomoze !!
Prosze CIe 3maj sie ...masz superowego faceta ktory bedzie CIe kochal i wpieral bez wzgledu na wszystko i tego sie trzymaj....a my tutaj na forum jestesmy tez wszystkie z Toba!!
-
witajcie,
dziękuje Wam za dobre słowo.
WIem,że jest coś nie tak, wczorajszy obiad to była przesada. WIoeczorem rozmyślałam "co ja wyprawiam?????" nie ma we mnie ostatnio tej siły walki,którą zawsze miałam.
Nie nawalam za bardzo jedzeniem [no,chyba,że wpieprzam na raz podwójny obiad ,jak wczoraj] bo ostatnio naprawdę jedzeniowo było bardzo ładnie. Nawet tamten kebab mi nie zaszkodził, na weselu nawet nie myślałam o jedzeniu....
Tylko wczoraj mnie tak naszło... Zaświeciło mi się czerwone swiatło-coś niedobrego zaczyna sie ze mną dziać. Wiem,fatuś, że to mogą być początki tego,na co żadna z nas nie ma ochoty> Bardzo przeraziło mnie moje wczorajsze zachowanie. Nie chcę wpaść w jakieś bagno,dlatego muszę,po prostu muszę od dziś, od tej chwili znów wziąć się w garść...
Bądźcie proszę teraz ze mną, bo bardzo sie boję, ze moze wrócic to,przez co przechodziłam kilka lat temu-na poczatku mojej drogi odchudzania.
Będę zdawała tu relacje z każdego dnia.
I proszę, krzyczcie na mnie i nie rozgrzeszajcie....
Wracam do ruchu,później napiszę,jak mi poszło.
Jeszcze raz dziekuję,ze ze mną jestescie:*
-
Syciu nie przejmuj sie to byla tylko jednodniowa wpadaka, przeciez tescie nie wpadaja co chwilka, tylko raz na jakis czas, wiec nie boj sie, zaraz wrocisz na swoj tor na pewno. Ja zaczynam tak na 100% od wrzesnia, bo stwierdzilam, ze teraz nie mam czasu sie pilnowac. Ciagle jakies wyjazdy, goscie itp.
Buziaki i trzymaj sie cieplutko
-
myszko, ale ja się boję,ze to początek mojego powrotu do obzarstwa Przecież chyba wsyztskie wiemy,jak łatwo w to wpaść,a jak trudno potem się z tego bagna wygrzebać...
Ale melduję,ze dzis już jest lepiej. Pilnuję się bardzo, podliczyłam dzisiejsze kalorie nawet. Zjadłam według moich obliczeń 1136kcal i na tym dzisiaj koniec.
Nie mam na koncie zadnych słodkości,za to w końcu mogę pochwalić się ćwiczeniami:
-35 minut fitnessu z płytką
-5 minut ćwiczeń z hantlami
-100 brzuszków
i jeszcze chcę dziś trochę poćwiczyć.
W piątek stanę na wadze i mam nadzieję,że nie będzie jeszcze więcej,niż jest teraz.
Znów ogłaszam światu,ze się odchudzam i mają mnie pilnować.
Pogoda jest dziś ładna,ale nie chce mi się biegać Jakoś wolę ćwiczyć w domu. Jeszcze dziś. Bo jutro siostra powiedziała,że dźwigiem,a mnie wyciągnie rano biegać,jesli nie będzie padać...
W sobote mamy wesele, w poniedziałek najprawdopodobniej jedziemy do mnie,gdzieś na ok tydzień,więc najprawdopodobniej nie będzie mnie jakiś czas na forum. A potem ,w połowie września czeka mnie jeszcze 3 tygodniowy wypad do Pawła. Interet tam będe miała,ale tylko przez ok tydzień,bo potem jedziemy w totalną ciszę i spokój- nad jezioro,w środku lasu,netu naturalnie tam nie ma, za to są 2 rowery i mnóstwo ścieżek do spacerowania i zbierania grzybów.
Mam więc nadzieję,że będziemy sobie jeździć rowerami codziennie i też być moze uda mi się conieco tam zgubić.
Aha,i mam radosną nowinę- znalazły się spinki Były...w torbie podróznej pod tym tekturowym spodem... Tesciowa znalazła w domu, jak zabierała się do czyszczenia torby po przyjeździe od nas... Ale schowały się naprawdę sprytnie,bo Pawła Mama już wczesniej przeszukała te torbę i wtedy ich nie znalazła!
...i po co ja 3 razy gruntownie sprzątałam naszą chałupę podczas poszukiwan zguby?!?!!?:]
dobrze,ze się znalazły
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki