hejka...witam i dzisiaj...
poziom głodu kolacyjnego okazał się wybitnie duży w porównaniu do innych dni...zjadłam w końcu kanapkę z wędliną (2 plastry) i marchewkę i jeszcze owoce..i CIACHO
okej, odstępstwa od diety się zdarzają - co tam..nie będę się zamartwiać
wczoraj jak wracałam z pracy rowerkiem to "dopadł" mnie deszcz no i dziś mam tego konsekwencje...gardło mnie boli, więc strepsilsami się posiłkuję
co do menu:
śniadanko: danko risifrutti (w końcu sprawdziłam jak też ono się nazywa) no wiecie ten jogurcik ryżowy z dżemem, banan - przyzwyczaiłam się do takiego posiłku po ćwiczeniach, a tak na marginesie to był ostatni banan he he...trzeba Tomka po zakupy zatem wysłać
II śniadanko: 2 krakersy Wasa pomidorowo-serowe (30 kcal na krakersa) - nie wiem czy w Polsce takie są, przy okazji czyli już za 10 dni sprawdzęjabłko i nektarynka
lunch: kanapka z 2 kromek chleba, z masłem, plastrem sera i wędliny, surówka z kapusty pekińskiej, marczewki, rodzynek i szczypty cukru oraz soku z cytryny
podwieczorek: 2 krakersy jak rano, 2 nektarynki, dużachny kubek mleka 0.5% (cieplutkiego by gardełku ulżyć)
na kolację planuję: 2 * Wasa z twarożkiem naturalnym i dżemem, i zapewne jeszcze będzie mleczko
do doris 76:
każdego dnia wieczorkiem nakreślam sobie w notesie plan posiłków na kolejny dzień - kiedyś robiłam to na tydzień z góry ale wówczas z realizacją było gorzej - no i staram się tego trzymać - potem widzę gdzie i jakie odstępstwa robię, no i w końcu nad czym trzeba popracować, w czym się ograniczać, a co zupełnie wyrzucić - idę zaraz do twojego pamiętniczka
pa pa
Zakładki