Ah te komentarze rodziny Tutaj na pewno będzie Ci łatwiej To forum ma jakąś moc A z tego co widze jestesmy podobnej postury to możemy walczyć razem Jestem tylko 4 cm niższa:P i latek mam 18 Powodzenia)
Ah te komentarze rodziny Tutaj na pewno będzie Ci łatwiej To forum ma jakąś moc A z tego co widze jestesmy podobnej postury to możemy walczyć razem Jestem tylko 4 cm niższa:P i latek mam 18 Powodzenia)
Najgorszy kłopot to mój brak silnej woli...mam ją przez tydzień, a później znika jak bańka mydlana...stwierdzam, że żyje się raz więc czemu mam sobie odmawiać przyjemności, a jak się komuś coś nie podoba to niech znika i nie patrzy...
A niby jestem uparta..tylko czemu w odchudzaniu ten upór się nie ujawnia :(
Czy tylko ja tak mam?
Nie tylko Ty..Też tak mam Najgorszy jest pierwszy tydzień..Bo wiesz,u mnie to jest tak,że od pon do piątku może być piękna dieta a tu przychodzi weekned,nie ma mnie w szkole a lodówka cały dzień otworem stoi..I tak sobie mówię:" a co mi tak,jeden plasterek nie zaszkodzi!!" no i tak się zaczyna...
Ale teraz jestem już pod koniec 3 tygodnia diety i jakos przeżywam te weekendy bez większych wpadek W ciągu 3 tygodni miałam tylko 2 w których pochłonęłam ze 2000 kcal Ale jak wytrzymasz troszkę ponad tydzień to organizm Ci sie przestawi...A silną wolę na pewno masz,musisz ją tylko w sobie ODNALEŹĆ
Pomyśl o swoim celu Jaką laską będziesz jak oprzesz się pokusie sięgnięcia po batonika ale cos w tym styu..Z nami tutaj na pewno Ci się uda
Buziaki:*
Siemanko
Wczoraj myslałam, że umre... hehehe... Zjadłam ostatni posiłek przed 17-stą a położyłam się spać koło 1-szej Nie powiem jak mnie ssało... ale się zawzięłam i nie poszłam do lodówki
Teraz już jest oki - wypiłam kawkę z mlekiem i zjadłam troche płatków - też z mlekiem
Niestety na obiad moja mama wymyśliła jakieś pampuchy z mięsem w sosie... więc będę musiała zadowolić się surówką i pomyśleć nad czymś mniej kalorycznym....
SzafirekONA - witam Cię serdecznie Ojej jak napisałaś, że masz 21 lat to mi się przypomniały piękne czasy... Ja właśnie będąc w Twoim wieku podjęłam pierwszą odważną decyzje o diecie Schudłam wtedy sporo, oczywiście zajęło mi to kilka a nawet kilkadziesiąt miesięcy (z przerwami) ale ostateczny spadek wagi był wzorowy... bo to było coś koło 40 kilogramów łącznie Licze od wagi wyjściowej do tej którą udało mi się osiągnąć jako najniższą Ale to stare czasy... licze, że znów mi się to uda No i Tobie też życze wytrwałości - zaglądaj tu do nas bo pisanie na forum i czytanie innych dodaje sporo wsparcia
Tamarek - no no - dumna to będziesz jak przetrwam weekend bez wpadki
Wieczorem idę troche potańczyć i trzymajcie kciuki żebym do buzi nie wlewała nic poza wodą... oczywiście nie mam na myśli tej ognistej
Muszę Was przecież dogonić dziewczynki.... hehee... bo wagowo od Was odstaje
Mówiłam wczoraj mojemu misiowi że się wziełam ostro za dietę ale coś mi chyba nie bardzo wierzy... (chyba za bardzo zna moje łakomstwo na słodycze).
Właśnie sobie wymysliłam, że teraz już mu nie będę nic mówić na ten temat... a przynajmniej nie będę sie chwalić sukcesami Zobaczymy jaką będzie miał mine na lotnisku tego 14 lipca Tylko cholera czy mi się uda trzymać język za zębami Oj marzy mi się mieć wtedy już 7 z przodu. Oczywiście mówię tu o wadze 79 a nie 70
Ja to mam pomysły - taka stara a taka głupia no ale cóż - trzeba sobie jakiś cel wybrać, żeby mieć motywacje do walki w chwilach załamania
Pozdrowionka kochaniutkie :*
Aga
A tam stara Piękny wiek Życie w pełni
No,noWidzę,że mamy podobny cel.. Ja an wakcje jadę do mamy(na 2 koniec polski) i też chcę niespodziankę jej zrobić jak to udało mi się schudnąć więc trzymam język za zębami a to dopiero bedzie niespodzianka..Jak nie zawalę diety:P
Trzymając się dobrego jedzonka zobaczysz tą 7 z przodu ja chcę ją zobaczyc do hmm...20.05...jakoś w to wątpię,że się uda...
No no! Obym i ja nie zawaliła...
Bo dziś coś kiepsko mi idzie...
No obiad zjadłam kluski na parze (hmm) ze 100 gr tylko za cholere nie wiem ile to ma kalorii... pewnie dużo bo to z maki przecież :-/ dowaliłam do tego ze 120 gr tego pieczonego karczku... wydłubałam ze środka tłuszcz i pogdrzewałam w mikrofali bo rodzinka oczywiście wcinała to z sosem... no i do tego zjadłam ogórka z rzodkiewką polane zsiadłym mlekiem... zawsze to lepsze niż śmietana... no ale teraz chodzę po domu i buszuje po szafkach... No i niestety.... podjadłam troche siostrzenicy takie drażetki... lentilki to się zwie czy jakoś tak Pewnie z 50 gr tego badziewia wsypałam w siebie... kalorycznie to wyjdzie jak poł czekolady pewnie :-/
Oj te weekendy jakoś kiepsko mi wychodzą... dobrze, że nie wziełam urlopu w ten długi weekend bo by się mogło to skończyć masakrą wagową :-/
Wieczór nadal przede mną... obym się nie dala namówić na jakieś piwsko... bo już będzie fatalnie :-/ Jedyne pocieszenie, że może te lentilki pospalam tańcząc
Buziole robaczki :]
Aga
witaj
No te weekendy sa najgorsze to prawda,,ale uda sie Trzymam kciuki
Pozdrawiam i zycze slonecznego weekendu
http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?t=69035
A tam!Nie jest aż tak źle Tylko na to piwko się nie skuś...
Ja się obawiam poniedziałku...Bo jak dobrze pójdzie to wybieramy się (ja+4 facetów:P w tym jeden,któy mi sie baaaaaaaaaaaardzo podoba) na piwo..i jak tu nie wypić? oby on nie poszedł to ja też nie pójdę i nie wypiję;p hihi;p przebiegłam dziś 5 km Biegałam pierwszy raz od kilku lat:P
Jak już On pójdzie to tylko jedna rada - jaką ostatnią stosuję.
Zamówićmałe piwko i sączyć,sączyć w nieskonczność .
Lalalalala
Zaliczyłam wieczór bez żadnej wpadki Woda mineralna górą
Udało mi się nie skusić ani na piwko ani na żadne inne napoje procentowe
No i poruszałam się nawet sporo
I co widzę dziś na wadze?
Ha 93 kg
Aż nie mogłam uwierzyć i pare razy na te wagę wlazłam Nieśmiało pokazywało się nawet 92,5 No ale suwaczek narazie przestawiam na 93
4 kg za mną Wiem, że na początku to sporo wody... ale muszę się zmobilizować więc wyobraziłam sobie ile to jest 4 kg smalu No i wyszło chyba 16 kostek (jedna ma chyba 250 gr nie?)
Jestem z siebie dumna
No i dziekuje Wam dziewczynki za wsparcie - bo bez Was napewno by było o wiele trudniej:*
Motylku - masz racje weekendy są najgorsze na każdym kroku musimy się pilnować bo wiadomo, że wtedy jest więcej czasu na siedzenie w domu a i wypady ze znajomymi mogą się skończyć katastrofą kaloryczną
P.S. Nadal jestem na etapie czytania Twojego postu Ale już jestem coraz bliżej końca więc pewnie niedługo się tam odezwę
Tamarek - odnośnie piwka to w ostateczności zrób tak jak Ci radziła noelle ale zawsze możesz przecież zamówić jakiś sok wmawiając koledze bajeczke, że bierzesz jakieś leki przy których niestety alkoholu pić nie można Obiecaj mu, że jak skończysz kuracje to z przyjemnością wypijesz piwko w jego towarzystwie - może to będzie pretekst do kolejnego spotkania?
Narazie to tyle
Idę poczytać co słychać na Waszych postach
Buziole
Aga
Zakładki