Taki sobie ładny, optymistyczny tytuł wątku wybrałam może lepiej się skazać na sukces i zacząć mocno w to wierzyć niżeli wątpić od początki. W końcu ile to razy zaczynało się dietę ile razy stawiało się cel, a niestety się go nie osiągało tym razem ma być inaczej... tym razem cel ma zostać osiągnięty... tym razem mam zamiar się nacieszyć dążeniem do szczupłej sylwetki tak by to nie tylko ta smukła sylwetka stała się synonimem radości, ale i osiąganie jej, a później dbanie o nią

Teraz będzie bardziej przyziemnie Mam na imię Iza i jestem prawie 22-letnią studentką Politechniki. Mam 167 cm wzrostu i 60 kg wagi :P Nie potrafię utrzymać wagi i ona sobie tak biega od 67 do 54. Tym razem mam zamiar zejść do 52 kg w dwóch krokach tzn. cel pierwszy 56 kg stwierdziłam, że łatwiej dążyć do mniejszego pułapu i rozłożyć siły. Chciałabym stracić kilogramy racjonalnie... czyli wolniej i trwalej niż dotychczas. Bo ja to dobra jestem w szybkim odchudzaniu, a później jeszcze szybszym tyciu :P

Plan jest taki dużo ćwiczyć, jeść też dużo, ale warzyw
Zero słodyczy, zero kawy i zero alkoholu od dziś... bo do tej pory trudno było i pewnie i tak się skuszę na kubeczek tego czarnego ukochanego przeze mnie płynu

więc pełna mobilizacja i do przodu zaczynam wojnę z tłuszczykiem