pisałam...pobłądziłam...w sumie oprócz tych słodyczy zjadłam 2 kromki chleba...może dlatego sumienie cicho sza
w sumie cieszę się ,że to nie było pół kilo jak to kiedyś potrafiłam...zdażało mi się jeść po 3-4 bułki wrocławskie na śniadanie, 2 czekolady o 12 w nocy, cały bochenek chleba na kolacje więc poprawa jest ale pacjent nie jest w pełni zdrowy
jestem świadoma,że potrzebne mi wsparcie...bardso mi zależy mi na tym, żeby nie stracić frajdy z jedzonka, bo wtedy u mnie zaczyna się równia pochyła a nie chce do tego dopuścić, nie mam ochoty wciąż tyć i chudnąć na zmianę
chcę zmienić nawyki i dzięki temu to ma byc ostatnie starcie poźniej żyć długo i szczęśliwie
głópi nawyk który mam wykorzenić to jedzenie bo tak należy...jadłam śniadanie mimo,że nie byłam głodna bo należy i co i gucio niepotrzebne kalorie po nic
w sumie jestem takim dietowym agnostykiem który chciałby się nawrócić