zazdroszczę zmykania do domu o 16-tej, ja ledwo wyrabiam się przed 18-tą...

plan wczorajszy był dobry, ale poległ, bo obiad musiałam zjeść na mieście i była to kanapka z mc donalda i dwie kulki lodów....ale wczoraj się dużo nastresowałam na angielskim ( może stres też powoduje większe spalanie kaloriii......) i dwie kulki lodów ( ale jedna to sorbet )

dzisiejksze plany:
śniadanie: bułka jogurtowa
przegryzka: jabłko
lunch: zupka
obiad: znowu nie wiem, ale tym razem jem w domu, więc postaram się coś lekkostrawnego

na ruch mam nadzieję dzisiaj znajdę czas - 1h rowerku? może się uda...

pozdrówki :P