Nastapila wiekopomna chwila gdy po raz kolejny podnosze sie z upadku. Przytylam sporo, ale teraz wiem ze moge spowrotem powrocic do jedynej slusznej figurki. Bardzo zmotywowaly mnie moje ostatnie zdjecia na ktorych wygladam wprost koszmarnie.
Od wczoraj zaczelam od nowa i tym razem musze wytrwac !!

Poki co dzisiejsze menu to:
- pol bulki grahamki
- pol plastra sera zółtego ( powoli go musze odstawiam bo chyba jestem uzalezniona)
- bialko jajka
- ogorek kiszony

czyli sniadanko to 250 kcal
Na lunch planuje serek wiejski lekki, ogorka kiszonego albo i dwa, papryke i moze pomidorka a potem jogurcik czyli sumarycznie wyjdzie 220 kcal

z obiadkiem jeszcze nie mam pomyslu zupelnie.... pewnie cos wymysle ale spokojnie mam jeszcze czas.