Dziś rano 91.6 kg netto A po biegu 90.5 kg.
Idę za ciosem i będę realizował te dwa warianty z poprzedniego wpisu. Nie ma sensu się zatrzymywać, tym bardziej, jak widzę, że w końcu jest stały trend spadkowy, a nie jest on też na tyle gwałtowny, bym musiał stopować dla sylwetki.