Toshi milego wypoczynku na wakacjachwypocywaj, a jak wrocisz porzadnie bierzemy sie za odchudzanie
![]()
caluje![]()
![]()
TOSHI POZDRAWIAM.![]()
żadnej kapitulacji![]()
zakazane, walczymy dalej mimo wiatru w oczy
![]()
![]()
Tosiczku piszesz że troszkę Ci przybyło, może to te dni w miesiący kiedy to robimy sie podwójne i zaczynamy wątpić w swoje możliwości - uśmiechnij sie jutro będzie lepiej![]()
![]()
Pozdrawiam![]()
Historia mojego wypoczynku, to dobra nauka dla nas w pocie czoła się odchudzających wię skrobnę kilka zdań na ten temat.
Właśnie wróciłam, było wspaniale, nastrój mam świetny ale wcale nie schudłam a nawet trochę przytyłam. Nie zmieniam suwaka - wyrównam, mam nadzieję.
Pojechałam z mężem, bez 15 - letniej córki bo myślałam, że nie ma śniegu więc na nartach nie pojeździ a zanim bym ja wyciągnęła w góry to bym się nieźle zmordowała. Została z radością z babcią i zwierzakami a ja mam wyrzuty sumienia, że nie zapewniłam jej wysiłku![]()
Ale za to wypoczynek miałam super. Zawsze jeździłam przynajmniej z dwójka dzieci a teraz luz. O 7 - 8 pobudka i basen - wybraliśmy ośrodek z basenem, bo zaoszczędzilismy na córce, nartach, instruktorze itp. Minimum 40 minut pływania. Śniadanie, niestety bardzo dobre - szwedzki stół. A potem hajda w góry - mąż nie jeździ na nartach (jak się okazało, niektóre wyciągi jednak były czynne). Pogoda przez pierwsze 3 dni była wspaniała - podejście we mgle i chmurach, słońce na szczytach, morze chmur pod nogami. Potem niesamowicie wiało, ale że nie mieliśmy dzieci więc jakoś przetrwalśsmy drogę ze słonecznika do chaty śląskiej.Wycieczki kilkugodzinne - o 16 - 17 byliśmy z powrotem. W czasie wycieczek w zasadzie nic nie jadłam. Herbata w schronisku, ewentualnie kanapka. Nawet na słodycze nie miałam chęci bo jak spalam to nie chcę jeść, zaspokajam się własnym tłuszczykiem. Potem znów około 40 minut pływania i wreszcie zasłużone jedzonko. Spotkaliśmy znajomych więc nie obywało się bez piwa, no i w czeskim schronisku nie obywało się bez trunku. Słodycze umiarkowane jak na takie spalanie - przez cały czas 1 ciastko w cukierni, trzy wafelki. Zważyłam się po powrocie - brak sukcesów a nawet nadwaga
![]()
![]()
Gdzie tkwi przyczyna? Może piwo? Ale przecież nie wypiłam go tak dużo - średnio by wyszło po 1 piwie dziennie. Chociaż gdzieś słyszałam, że piwo to równowartość 14 kostek cukru
Ponownie zgubiło mnie przekonanie, że jak spalam to moge jeść więcej - bogate śniadanka. Organizm przywykł do braku śniadań lub płatków. A ja mu zafundowałam jajka, paróweczkę i kanapki. Na obiad kasza gryczana z warzywami a tu pozwoliłam sobie np. na gulasz z knedlikami. Czy to taka zbrodnia
Okazuje się że w moim przypadku tak. A może tłuszcz zamienia mi się w mięśnie - cha, cha
![]()
![]()
Z tej złości właśnie zjadłam paczkę ciasteczek i resztki czekolady, które były w domu. Ale ogólnie jestem dobrej myśli i wypoczęta. Acha - kupiłam sobie kijki, chodzi się z nimi świetnie nie bolą kolana. Tylko czy na naszych nizinach mi sie przydadzą? Pozdrowienia![]()
![]()
![]()
Oj ciezko nam bedzie Toshiku zrzucic te nasze kilosy
![]()
![]()
![]()
![]()
Wlazi szybciutko nieproszone to cosik ,ale jakie walki musimy prowadzic zeby sie tego pozbyc
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Do tego jeszcze wiosna sie zbliza i tez nam da popalic .
![]()
![]()
oj da .
Musimy uwazac .
![]()
![]()
![]()
Misiala ma racje -ze wszystkiemu jest winne to wieczorne podgryzanie . Ja osobiscie wieczorami nie jem ,ale w ciagu dnia lubie skubnac TYLKO slodkiego . Chociaz ostatnio to prawie wogole nie trzymalam sie diety,ale to z powodu zatrucia pokarmowego nie moglam wogole jesc . Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze i Tobie i sobie duzo wytrwalosci w dietkowaniu .![]()
witaj
Toschi -masz racje -tłuszcz niezabardzo zamienia sie w mięśnie ,tylko
przy dużym wysiłku jest przyrost mięśni . To bardzo ładny i zdrowy objaw bo napewno
wymiary ci sie zmniejszyły . Piwo jedno -nie ma dużo kalorii i podejrzewam
,że skrupulatnie liczyłaś .knedliczkimogłas sobie darować na korzyść parówki ,jajecznicy albo mięsiwa ,bo tobie tam było potrzeba wiecej białka .
Po za tym zastój w odchudzaniu zawsze jest i to trwa ok tygodnia ,bo organizm
niezabardzo lubi pozbywać sie zapasów -broni sie ,to tylko oznaka zdrowia .
Miłego dnia
Świetnie czyta się wasze rady. ja właśnie zaczynam. Potrzebuję 12 kg. Oczywiście żywię nadzieję,że mi się uda. % lat temu może 6 zrzuciłam 20kg.Nawet nie było tak ciężko, ale byłam 6 lat młodsza. Teraz w tym roku kończę 40, i to jest bardzo męczące. Ale trzymam się, chociaż to dopiero 3 dzień.Dziwne tylko to nie mam potzreby jedzenia slodyczy. Czasem powącham sobie, gdy mąż się objada paskudnie. Ale nie robi to na mnie wrażenia. Pozdrawiam
TU MNIE łATWIEJ ZNALEŹĆ Na nowej drodze życia z ........dietką!!!!!! - Grupy Wsparcia Dieta.pldukan od17.01.2010-waga 80
Zakładki