-
Smutno mi
, chyba zaraz zepsuje laptopa, bo go łzami zaleje
, jestem do niczego, ludzie tutaj ładnie, przykładnie chudną i dalej cieszą się życiem a ja?? Jestem na forum od maja 2004r. i odtąd przytyłam 8kg
, no jak tu się nie wścieknąć?? Być trzy lata na diecie, zastanawiać się nad tym wszystkim, unikać spotkań towarzyskich, świat się kręci wokół diety a ja mam wrażenie, że marnuje życie ;(...
Wiecie co...moja (heh) psycholog powiedziała, że na razie ma pare konceptów przyczyn mojego objadania się, jednym z nich to patologia rodzinna (eh...długo opowiadać, no ale min. chodzi tu też o siostrę) i czasami myśle, że gdybym się wyprowadziła z domu to bym nie potrzebowała ani psychologa ani niczego, sama z siebie bym schudła...tak mi się wydaje, jestem wrażliwa na uczucia innych i już coś w powietrzu wisiało, ja się niby dobrze czułam, ale się oczywiście objadłam...no i w końcu mama wybuchnęła i zaczęła się na nas (mnie i siostrę wydzierać) A zresztą po co ja wam to pisze??...może lepiej jak zniknę z forum, żeby tutaj ludzi nie gorszyć i nie świecić złym przykładem
-
Nan zwariowala...
Dzisiaj taki dzien, tez mi smutno, tez mam zalamke, mam o tyle spokoju, ze maz sie interesuje moja dieta, jestem w swoim domu i u siebie moge robic co mi sie podoba.
Moja mama ma nadwage, i jak jej powiedzialam, ze jestem na diecie, to powiedziala, ze chyba ze mna cos nie tak, ze normalnie wygladam. W domu rodzinnym nie byloby mi latwo schudnac. Nie bede wnikac co Cie w domu gryzie, bo to nie moja sprawa, nie daje Ci rad, bys sie odciela, bo sama jestem wrazliwa i nie potrafilabym, jedyna rade jaka Ci dam, zostam z nami, z forum powinno byc latwiej, moze bez forum bys przytyla 16 kg, nie 8...?? Nie stawialas sobie takich pytan. Wiem, ze to naprawde dolujace, tyle czasu na diecie, zycie krecace sie wokol jedzenia, ale ja Cie podziwiam, ze walczysz, ze jestes z nami.
Tez mam dzisiaj zly dzien, okropny...
z pozdrowieniami
Bernadeta M.
-
No chyba faktycznie Nan zwariowała
. Nie ma czego podziwiać, ciągle tylko wpadka za wpadką, a czlowiek łudzi się, że jak poczyta coś mądrego to i sam zmądrzeje
. U mnie w domu nie ma problemów jeżeli chodzi o pokusy czy wsparcie, masz nadwagę to chudnij: będziesz zdrowsza, ćwiczysz, to ćwiczyć, dla zdrowia, nawet specjalnie nie mamy w domu ciast czy ciastek, bo jak kupują to od razu jedzą, a siostra chowa i nikomu nie daje, no ale bardziej mi przeszkadza sama psychiczna natura domu, nawet mi kwiatki usychają, chociaż je podlewam. Ja wierze w to, że kwiaty wyczuwają atmosferę w domu, moja paproć kiedyś wyglądała jak na steryach, szkoda że jej wtedy nie zrobilam zdjęcia, mieszkała sobie u mnie na szafie i cały koncik zazieleniała a ostatnio mi strasznie oklapła, tzn. nie ostatnio tylko jakiś czas temu...i chociaż daje jej papu (nawóz) to i tak nie rośnie
.
Mogłaby się ze mną zamienić, ja bym wpierniczała nawozy i chudła a ona by się odżywiła.
Kolejny przykład, że Nan zwariowała. Czasami się zastanawiam czy jest sens tej nierówej walki, że ja staram się, ćwicze, jem mniej a i tak po tygodniu przegrywam :C
-
Kochana
Za bardzo sie zamartwiasz, staram sie Ciebie zrozumiec, ale jakos nie bardzo potrafie. To z paprotka mnie rozbawilo, uklada nam sie swietnie, a kwiaty ni cholery nie chca rosnac, wiec moze to co innego, a tez podlewam i papu daje 
Nan, od dzisiaj jesz 1000 kcal dziennie, bez wpadek, 2 tygodnie, ale bez wpadek!!! I wtedy moze cos sie ruszy. No ok. Od jutra, prosze sie zaopatrzyc w duze ilosci mineralki dla oszukiwania zoladka, zdrowe papu i do dziela! Musi sie udac!
Jak masz GG to moj nr: 8002407 w miare mozliwosci i czasu, bede Cie wspierac prawie live
zgoda? Czekam
Bernadeta M.
-
Nan moja droga, nie zwariowałaś, zapamiętaj to sobie 
Najadłas się dzisiaj - trudno, nie czyń sobie wyrzutów, to się zdarza i może się zdarzać (piszę to z własnego doświadczenia). To był tylko sposób rozładowania gromadzącego się w Tobie napięcia (taki sposób stosowany przez jakiś czas jest bardzo ciężko wykorzenić i zastąpić innym).
Nanku kochany, ja mam w głowie większość info na temat zdrowego odżywiania się, prowadzenia zdrowego trybu życia i innych takich. I co? I też czasami (raz częściej, raz rzadziej) odreagowuję jedzeniem. Ja od czterech lat niby się cały czas odchudzam, a przytyłam 14 kg. Przez ostatnie półtora roku pisałam i nadal piszę na innym forum poświęconym odchudzaniu - dziewczyny pięknie pochudły, ja przytyłam. Ale to jest nieważne, bo po prostu trzeba się uporać z tym wszsytkim, co jest dookoła nas, uspokoić się, zrelaksować, znaleźć alternatywne sposoby radzenia sobie z emocjami.
No, głowa do góry, bo jeszcze naprawdę laptopka zalejesz łzami!
-
a reparatura to nie groszowe sprawy...
wiec przestan juz! koniec!
wez sie w garsc! kazdemu sie zdarza... nie ma co rozpaczac nad rozlanym mlekiem, trzeba nam sie wziasc za siebie
masz jeszcze sile???
-
Dzięki dziewuchy za słowo otuchy (czyżby jakiś rym mi wyszedł?? Może piosenkę napisze ;p ). Jak zwykle poczytałam troszkę wasze wątki i mi lepiej...chociaż wcale dzięki temu nie schudnę. Dziękuje Ci Kleines za dobrą radę, ale wole na razie z tysiakiem dać sobie spokuj, bo wtedy to już w ogóle umre z głodu...chyba, że bardzo chcesz żebym była na tym tysiaku, ale wtedy dzień i noc będziesz słuchać burczenia mojego brzucha przez gg
.
Tofciku- inna sprawa, że jestem dużo cięższa niż Ty. Jak ważyłam 64kg. też się nie czułam super laską, ale chociaż się czułam...no, ale nawyki wzięły górą...pocieszam się tym, że zrobiłam stumilowy krok ku wolności i zapisałam się do tej psycholog. Wiem, że ona mi pomoże, bo przecież zajmuje się tym zawodowo (uzależnienia, nadwaga, problemy z odżywianiem), do tego nie czuje się przy niej jak jakaś mało wartościowa istotka i w ogóle co ja tu jeszcze robie.
Sorki, że tyle o niej opowiadam, ale na prawde kobita dała mi nadzieję...
Wiecie..ja w sumie mimo, że często mam dołki, to jakoś nigdy ta nadzieja mnie nie opuściła...że jednak da się jeszcze coś zrobić...i moje obżarstwo nie trwało jak u niektórych pare(naście)dni, tylko góra trzy, cztery...no, co nie zmienia faktu, że i tak przytyłam...szkoda, że takie spustoszenie robie w organizmie...
-
Nan, to swietnie, ze masz z nia dobry kontakt i pozytywne wrazenia. tez licze na nia, przed psychologiem nalezy sie otworzyc, no i poza tym oni wiedza duzo o psychice ludzkiej, wiec czasami wyciagaja niewinnymi pytaniami, bez skrepowania, istotne dla nas rzeczy.
Pozdrawiam Cie serdecznie, i nie, to jak masz nam umierac to lepiej ustal Ty granice kcal, jak dla mnie 1000 jest poki co ok. (tylko bez przyjemnosci)
-
Kleines- też tak myśle, nie wiesz kiedy odczuje poprawę??
A tak w oógóle dziś złamałam wiele przykazań własnych: zjadłam za dużo, chemiczne i za długo siedze przed kompem
-
Się zastanawiam nad zmianą wątku, bo ten to wstyd i chańba...może się od tego w końcu uwolnie i zaczne chudnąć?? Ale tak się do tego przyzwyczaiłam...i prawie 200 str. mi stuknęła...
No i zapomniałam dodać: chyba jednak jutro zjem tysiaka, może nawet będe na nim przez tydzień, dwa- niech się wali, smaży i w ogóle piekło na ziemi- ani grama więcej kalorii!!
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki