-
Danik- schudłam w sumie 30kg (bo przytyłam
)w 4-5 miesiące, co robiłam? Sama nie wiem, ja bym Tobie proponowała, żebyś uniknęła mojego błędu (jojo) stopmniowo wprowadzać dietę: pierwszy tydzień np. jeść regularnie, drugi np. mniej jeść itd. Ja zaczęłam od MŻ, ale potem coś mi strzeliło do łba (jakby waga mi nie spadała) i zaczęłam liczyć kalorie i tak było 500-600 (nie polecam) potem przez pare miesięcy 1000kcal + ćwiczenia, a że miałam sporo czasu (wakacje) to szybko chudłam. Co robić?? No ja po wieloletnich praktykach
(odchudzam się od urodzenia:P ) wiem, że dla mnie najlepszym sposobem na nie rzucenie się na żarcie jest unikanie stresu (wiem, to trudno), albo wypicie herbaty zielonej. chyba że mnie ciągnie do słodkiego, wtedy inka ze słodzikiem. Aha- jeżeli masz problemy ze słodyczami to ich nie unikaj, masz ochote- zjedz, żeby się później na nie nie rzucić.
Żabciu- gratuluje zdania historii, jestem pełna podziwu
, miał być na kursie test, ale nie było
.
Aha- dziś mam szampański nastruj i w sumie to doszłam do wniosku, że skoro przerobiłam tylko do średniowiecza i już można powiedzieć zdałam, to jak wszystko przerobie to będe miała z 70-80%
, no i co mnie cieszy: zrobiłam wszystko to co się nauczyłam
-
Witam NAN - przyznam się, że zaleglości na Twoim wątku nadrobiłam dość pobieżnie, bo i tak w wolnej chwili mam zamiar go spokojnie od początku przeczytać 
Wpadłam tylko życzyć miłego tygodnia

Buziaki
Ula
-
Kulko- życze wytrwałości
.
Dziś mija 6-ty dzień...do tej pory padałam na 5 (to najdłużej) a dziś mija 6...myślicie, że to coś znaczy?? Że w końcu wzięłam się w garść i pomimo złych przezyć...
A'propos przeżyć
. Nawet o tym napisali w gazecie (jak ktoś chętny: wyborcza dzisiejsza na temat XIILO-Wrocław), bałam się że z nerwów zaczne obżerać się, a do tego mam kasę, nawet pomyślałam o pączkach, waflach i takich tam, nie poddałam się, nawet nie miałam ochoty zbytnio...a właśnie, miałam wyjaśnić co się stało: otóż ja i cała moja szkoła (albo 3-cio klasiści) są wspaniałym eksperymentem- niewypałem naszej szanownej dyrektorki, i kto na tym cierpi?? My!! No dobra, nie trzymam was w niepewności, przez tydzień funkcjonował dla nas piękny plan: same przedmioty maturalne, byłam szczęśliwa, czułam się cudownie, żadnych nerwów związanych z historią (jestem terroryzowana przez historyka), aż tu nagle ktoś nakapował, że właściwie nie zrobiliśmy do końca materiału z innych przedmiotów a cały plan okazał się nielegalny, no super, tylko jak to możliwe że przez 2 lata miałam najwięcej lekcji ze wszystkich szkół i do tego nie zrealizowaliśmy materiału??
Wg. nich mamy mieć wszystkie 12 przedmiotów do końca roku, a kiedy uczyć się do matury??
Na całe szczęście nasza wychowawczyni coś poradziła z tym fantem, więc już tak się nie martwie, ale przyznam wam- byłam blizka płaczu
Wczoraj nażarłam się lodów, ale spokojnie...zjadłam 04litra w normie kalorycznej wyszło 1260kcal
, ale pomyślałam, że to nie tak...że pewnie więcej zjadłam bo ciągle coś podjadałam, tu gryz, tu łyk itd...od dziś się od tego odzwyczajam
.
A dziś zjadłam deser książęcy- pychota. Jak miło jest jeść słodycze bezkarnie
-
Dzielna dzielna dzielna Nan zda mature mowie wam! a potem powita uczelnie po tym, jak schudnie dzielnie i wszyscy beda ja podziwiali i pod noskiem pogwizdywali fiu fiuuuu :P
-
Idę jak burza!!
Co prawda dalej 70kg. ale przyjmuję tą wiadomość z zimną krwią. Doszłam do wniosku, że ja nie mogę całkowicie nie jeść słodyczy, może dlatego nie mogłam wytrzymać na MM, ani na tego typu dietach bo w ogóle nie można jeść słodyczy!! A teraz...tu lód, tam kisiel, wczoraj deserek z koroną (mniam), więc nic ino cieszyć się życiem
-
I tak trzymać!
Dieta to nie kara, każdy ją musi do siebie dopasować 
Ja preferuję liczenie kcal - czyli mż (mniej żryj). Zawsze można (co jakiś czas) skusić się na coś dobrego a nie dietetycznego - robiąc to świadomie i wliczając w dzienny bilans kalorii. I mniejsze prawdopodobieństwo najazdu potem na lodówkę, czy cukiernię.
Buziaki, kolorowych snów i tzrymaj się dzielnie dalej 
Ula
-
Chyba za bardzo się cieszyłam, tzn. jeszcze nic nie nabroiłam, ale tak jakoś mam ochote na pare deko ciastek :/ (a najlepiej z kilo ;( )
Nie wiem co się dzieje...na razie siedze przed kompem, a miałam iść do sklepu po jabłka...może jak pojeżdże na rowerku?? Ale jestem po obiedzie...miałam jeździc godzinę po obiedzie...
A w sumie to chyba już mi przeszlo
. No dobra, nie śmiać się ze mnie
, już marzyłam o pączkach
...ok, nie dam się!!
-
Bardzo dobrze - nie daj się!!!!
A kurczak wędzony ma ok. 158 kcal (pisałam już u mnie, ale i u Ciebie napiszę
)
Miłego wieczoru
Ula
-
To jednak moja intuicja jest niezawodna
: policzylam 150kcal za 100g. więc niewiele się pomyliłam.
Dalej mnie ciągnie, ale jakoś nie chce mi się iść do sklepu.
Smutno mi z jednego powodu...moja siostra robiła obiad na jutro (bo jutro późno wraca) i mój tata myślał, że robi kolacje (pachniało wyśmienicie) no i ona odburknęła mu że to obiad. Chciałam mu zrobić jajecznicę, albo coś w tym stylu, którą tak uwielbia. Niestety, albo bym odrazu została okrzyczana przez siostrzyczkę, że "zżeram" jaja, albo zobaczyła, że tych jaj już dawno nie ma
. To upokażające...siostra, która mi wydziela wszystko i w ogóle
a moi rodzicom tak wygodnie: bo po co mają walczyć??No a jak ktoś nie wie o co chodzi: siostra ma bulimie od hmm...10lat? Ciągle mnie wkurza, że chlebów mamy chyba ze sto (oczywiście nieświerze, bo tańsze), i przez to jemy sam chłam, bo musi być dużo
Wkurza mnie to wszystko. Chce z tego domu jak najszybciej uciekać, ale żal mi rodziców
-
o Boże, a ile Twoja siostra ma lat? Nie leczysię? Rodzice nic nie robią, żeby się leczyła? Przecież to straszna choroba!!!
Mam nadzieję, że jednak do tego sklepu nie poszłaś?
trzymaj się cieplutko i dzielnie 
Buziaki
kolorowych snów
Ula
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki