-
To ja tu wpadłam żeby Was dalej dopingować i się dowiaduję że już rzuciłyście tę dietkę...
EDHEENE - teraz na tej dietcoe zostałaś tylko Ty, więc jeszcze Ciebie dopinguję 
A całą resztę dopinguję na dietce 1000 kcal... Sama mam zamiar na nia przejść w przyszłym tygodniu... Mam nadzieje że wtedy i Wy będziecie mnie dopingować
-
wielkie dzięki dla wszystkich, którzy mnie wspierają
wczoraj przetrwałam dzień 7 kopenhagi, więc teraz to już z górki
mam wrazenie, że dzisiaj na obiad mam taką dużą porcje, że jej nie zjem 
a i zapraszam do siebie do pamiętnika gdzie zaraz zrobię podsumowanie połowy diety kopenhaskiej
powodzenia wszystkim 1000-czkowiczkom
-
Edheene- Napisz ile już schudłaś, bo jestem okropnie ciekawa ;P
Dzisiejszy dzień narazie jest super. Po kolacji zdam relacje, bo po wczorajszym widać, że to się nie sprawdza
. Zaczynam się zastanawiać czy czasem nie mam jakiejś choroby bo dalej mam zatwardzenie
Wstydze się komukolwiek o tym powiedzieć, może to efekt tego tygodniowego nie odwiedzania wc w wiadomym celu??
-
wszystko bardzo dokładnie jest napisane w moim pamiętniczku ("optymizm") do którego serdecznie zapraszam
a teraz się pochwale, że w czasie połowy kopenhagi (w ciagu tygodnia) zeszłam z 75,9 na 71,6 






i jestem z siebie maksymalnie dumna, jak się dzisiaj ważyłam, to o mało co bym wagi nie popsuła bo zaczęłam skakac z radosci 






-
Moge już spokojnie napisać co zjadłam, bo więcej nie zjem (mam nadzieje
)
Śniadanie: jogurt+truskawki+płatki śniadaniowe
ŚniadanieII: gruszka
Obiad: surówka (marchewka, sałata lodowa, rzodkiewka, jabłko)+ kalafior
Podwieczorek: ciasteczka be-be ( ;P) + witaminy w cukierkach
Kolacja: kromka chleba pełnoziarnistego+ pomidor+ szynka+ 1/2 serka wiejskiego
Razem: 966cal
-
Skoro obiecałam ze wszystkiego wam się spowiadać, to musze dotrzymać...
Wstyd mi
Kiedy wróciła mama z siostrą moim oczom okazała się pokaźna torba truskawek...najpierw jedną zjadłam (pomimo, że przecież było grubo po 18, a właściwie to 20...) potem drugą...trzecią...dwudziestą i nie mogłam się opanować
, to był jak narkotyk, jak jedzenie paluszków!! To i tak dobrze, że to nie były jakieś słodycze... wole nie myśleć :C Teraz mnie brzuch boli ;( jest mi źle, pluje sobie w brode-jak ja tak mogłam?! Najgorsze jest to, że nie wiem ile dodatkowych calorii zjadłam...musze to odpokutować na rowerku stacjonarnym...bolą mnie plecy, mam zakwasy, ale sama sobie jestem winna
Po "13" rzucam się na żarcie jak opętana ;(
-
Nantosvelciu, nie przejmuj sie tak bardzo i nie przesadzaj z jazdą na rowerze, bo jutro nie będziesz mogła sie ruszyć i dopiero będzie 
Dziś troche przesadziłaś? OK, powiedz sobie, było minęło, trzeba z tego wyciągnąć wnioski i postarać sie aby jutrzejszy dzień był lepszy...
I nie wpędzaj sie w poczucie winy, bo to jest najgorsze co możesz sobie zafundować...
Wiem ze jesteś silna kobietą i poradzisz sobie z tym chwilowym kryzysem...
Coraz poważniej się zastanawiam nad tym żeby zrobic sobie diete kopenhadzką... Jakos tak po Waszych sukcesach naszła mnie chęć 
Mam tylko jedno pytanko, jak wy przygotowujecie te befsztyki?Z góry dziekuję za odpowiedz...
Pozdrawiam i trzymam kciuki za nas wszystkie
Bernarka
-
te befsztyki to jest najgorsza rzecz na tej diecie, ale jak się jest głodnym to się zje wszystko
ja te befsztyki robię tak:
kupuje sobie miesko wołowe (najlepiej polędwica, ale naj nie to antrykot albo rostbef)
potem kawałek mięsa rozbijam porzadnie (bo jak nie to będzie twarde)
potem troszcze oleju lub olwy na patelnie i najpierw na dużym ogniu po jakies 3 minuty z każdej strony(az będzie brazowawe), a potem na małym jeszcze kilka minut (jakies 5-
i już gotowe
życzę smacznego
-
tam miało byc 5-8 ale sie buźka zrobiła
-
Taa...mięśnie mnie bolały tak, że hej, ale to nie zaważyło na dzisiejszym dniu. Rano jak zwykle ćwiczonka, potem, po obiedzie ćwiczonka z kasetą (ale niezbyt trudne) no i zaraz ide na godzinny spacer...
Wczoraj mama mnie pocieszała, mówiła mniejwięcej to samo co wy, a chłopak kazał rzucić dietę
. I tak jej nie rzucę, ale przykro jest mieć wroga w nim w tej kwestii :C
Po kolacji, którą przed chwilą zjadłam ide na spacer, żeby uchronić się przed obżarstwem 
A co zjadłam?:
Śniadanie: truskawki+jogurt+płatki śniadaniowe
ŚniadanieII: serek
Obiad: surówka +kiełbasa biała
Kolacja: truskawki+ jogurt
Razem:985cal
Ps. Tych truskawek to naprawde u mnie w domu jest okropnie dużo
, na szczęście są mało kaloryczne, jutro już zjem chyba coś normalnego
A teraz czas na spacerek z psem!
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki