-
Masz rację Nan - szkoda czasu, szkoda życia 
Słodyczom mówimy zdecydowane NIE!!!
To Twoja babcia ma jeszcze niezłą ikrę
Ale racja - porozdawac rodzinie, co jest do porozdawania, a potem można sobie spokojnie pożyć 
Moja babcia tak zdrobiła - co miała, to podzieliła między dziećmi (cześć jeszcze za życia dziadka), nawet dom w którym mieszka jest własnoscią jednej z córek, która i tak jego połowę (piętro) zajmuje, tylko z adnotacją, że połowa do śmierci należy do babci, tzn. nie mogą jej wykopać, gdyby im nagle odbiło.
I teraz nic właściwie nie ma, wiec kiedys tam nie bedzie żadnych spraw spadkowych i kłótni rodzinnych 
Bo nawet pieniądze, co poodkłada to zaraz zakłada lokatę z upoważnieniem na jedno z dzieci (na zmianę i po kolei).
I ma świety spokój
Buziaki
Ula
-
Ufff...z babcią już mamy rozwiązanie
.
Okazało się, że ona wie o tym, że nie możemy pojechać na dłużej niż dwa dni i myśli o domu opieki. Chwała Bogu
-
Z jednej strony to smutne, ale z drugiej - takie jest życie, a tam przynajmniej bedzie miała całodobowa opiekę. Byle tylko normalny dom opieki.
-
Fakt- smutne
, ale sama jest sobie winna, ma olbrzymie długi bo swojego kochanego synka nie wydała w świat a on właśnie narobił tyle długów
.
My mieszkamy od siebie ok 200km, więc nie ma szans na jakąkolwiek dłuższą pomoc, a wziąść ją do siebie nie możemy bo nie ma miejsca w domu
.
-
Tylko ciekawe co teraz synek zrobi? 
Ech czasem rodzice nieświdomie z miłości robią najwiekszą krzywdę dzieciom, nie pozwalając im dorosnąć... Czasem trzeba wręcz zmusić do dorosniecia i wziecia odpowiedzialności za swoje życie, bo potem właśnie są takie duże dzieci...
Mam nadzieje, ze ja takich błedów nie popełnię, jeszcze nie mam dzieci, a już sie boje, czy uda mi się byc dobrą matką
A 200km to faktycznie daleko...
My sie zajmowaliśmy dziadkiem - tatą taty - po tym jak miał amputowaną nogę. Bo rodzeństwo taty sie wypięło całkowicie. Tata pracował wtedy na wyjazdach (u męża kuzynki za psie groszę zresztą, tamten wywalił dwie chałupy, w tym jedna ponad 200m2, a mój tata... ale nieważne). I jeździliśmy - jak taty nie było - ja i mama na zmianę (ja miałam 15-17 lat, bo to przez dwa lata było), a mój brat nie jeździł bo był za mały - miał 9-11 lat. I meczące to było bo trzeba było codziennie mu zawieźć jedzenie (albo co dwa dni na dwa dni), posprzatać, posiedzieć, pogadać, a przecież praca, szkoła, własny dom... A dziadek mieszkał zaledwie pół godziny drogi autobusem, wiec blisko.
200 km to nie ma szans dojeżdżać.
-
Mam nadzieję, że Babci będzie w Domu Opieki dobrze. Tutaj naprawdę "wesołe jest życie staruszka". Znam trochę osób po 80-tce z grupy tańców ludowych, ci ludzie tańczą, jeżdżą na rolkach, w ogóle żyją pełnią życia. Mamy tu takie osiedle Panorama City, w którym mieszkają starsze osoby. Są różne standardy - od mieszkań po domki - osiedle ma stałą opiekę lekarską, ogrodnika dla tych, którzy nie mogą zajmować się ogródkiem (pozostali oczywiście mogą sobie sami w nim babrać, jeśli wolą). Naokoło pełno sklepików, związanych z rozmaitymi hobbies, od wędkowania poprzez szycie, sport, fotografię po malowanie - i praktycznie wszystko pomiędzy. Organizują tam sporo wyjazdów i imprez na miejscu, działają wszelakie kółka i stowarzyszenia. Mieszkańcy sami zorganizowali giełdę używanych sprzętów (za bezcen kupiłam tam moją maszynę do szycia). Aha, no i oczywiście mozna mieć zwierzęta. Bardzo mi się podoba taki sposób rozwiązania sprawy.
A tak w ogóle to gratuluję megamotywacji i trzymam kciuki, żeby trwała.
Uściski
-
Triss- o takich luksusach to ja nawet nie marze
, chciałabym żeby znalazła coś, gdzie ludzi się szanuje, bo po przeczytaniu Zielonej Mili Kinga to się zaczęłam sama o siebie bać, gdybym wylądowała w czymś takim...
.
Jestem po obiadku, jeszcze troszkę poleniu****e przed komputerem i lece steperować
A i jeszcze musze się wam wyżalić
, pokłuciłam się ze swoją siostrą...o pieniądze
ta zaczęła mi wyliczać, że jej ziemniaki zjadam (a była umowa, że ziemniaki ona gotuje dla wszyskich), kiedy jej to przypomniałam to powiedziała, że wtedy 1kg ziemniaków kosztował 60gr a nie jak teraz 1zł...żebym to ja jadła jakieś zastraszające ilości ziemniaków...ostatnio ugotowałam dla chłopaka ze 3 większe i jeszcze zostało, no ale niech ma co chce, będe sobie osobno gotować. Ja jej zapytałam się, czy chce marchewkę to ta mi, że dała obiad dla chłopaka, bo ja w pracy byłam. W końcu nie słuchałam jej, bo uszy więdną
.
-
Straszna ta choroba Twojej siostry - dla niej i dla otoczenia
A Twój chłopak z Tobą mieszka? (nie wiem, jakos tak mi się wywnioskowało z różnych wypowiedzi).
-
Tak on mieszka ze mną w pokoju
, obydwoje pracujemy (hyh od 2-tygodni ja też ;p ) no i robimy sobie jeść itp.
Dobra lece steperować
-
Czyli dobre wnioski wyciągam 
Ale fajnie macie 
I rodzice się bez problemu zgodzili?
Moi by sie w życiu nie zgodzili, a przecież bez sensu, bo jak chodzi o sypianie ze sobą, to nie trzeba ze sobą mieszkać, zreszta nawet nocy nie trzeba
Tzn. kiedys by sie nie zgodzili, teraz to wiadomo - nie ma o czym mówić 
Chociaż mój dziadek nie pozwolił mojemu tacie z mamą spać, jak byli po ślubie cywilnym
To było tak, że ze względów formalnych musieli wziać wcześniej kilka miesięcy cywilny (chodziło o mieszkanie, wtedy jakieś takie głupie przepisy były, coś tam można było dopiero jak byli małżeństwem). I ten slub brali w grudniu, a kościelny w kwietniu dopiero. I po cywilnym mieszkali osobno, ale na Sylwestra tata przyjechał do mamy i miał potem nocować, bo daleko mieszkał. A dziadek sie nie zgodził, zeby w jednym łóżku spali, mama miałą spać na górze, a tata na dole. To się ojciec wkurzył i wrócił na nogach do domu
No cóż - co pokolenie to i obyczaje sie zmieniają powoli.
Miłego stepperowania
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki