Gaja Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze.
Dziewczyny skorzystałam z dobrodziejstwa mojego orbitreka - i ćwiczyłam wczoraj15 minut - i zawsze jak się przełamię zadaję sobie to samo pytanie - dlaczego ja tak długo zwlekałam? przecież miałam więcej energii po ćwiczeniach niż przed!!!
A już Wam powiem co mnie zmotywowało i motywuje nadal... Czekam na tą moją metamorfozę już wiecznie. Marzę o tym dniami i nocami jak o wielkiej NAGRODZIE za zrzucenie kilogramów, które mnie nie cieszą.
Na ścięcie włosów, na zmianę całego wizerunku, okularów ubrań - siebieAle w takim tempie to ja się przecież nie doczekam......!!!!!
No i w zeszłym tygodniu jak mąż rozwalił mi okulary (nie chcąco) - to się szala przebrała. Najpierw panika - że co teraz? że miałam nowe kupować jak schudnę i w ogole.. A że nowe, że już? No i się nakręciłam, że właśnie, że JUŻ!
Wczoraj wybrałam nowe oprawki, dziś je odbieram. Na po południe mam wizytę do fryzjera - w planach do ścięcia jakieś 35 cm - 45 cm włosów - chciałam sprzedać (mam naturalne blond), ale oddam na fundację - jeszcze tylko nie wybrałam na jaką. Będzie mi miło jeśli będę mogła kogoś uszczęśliwić moimi włosami![]()
No i teraz nie mam wyjścia - muszę zrzucić, a tym bardziej nie mogę przytyć, żeby godnie reprezentować nowy lookJuż sobie wczoraj na samą myśl odmówiłam placków ziemniaczanych (a było ich święto), pierogów bo miałam ochotę i sajgonki, bo też mnie naszło. Czekolady tez nie zjadłam, ani kosteczki. Także działa póki co
I nie będzie problemu z pójściem na basen - bo włosy zanim wyschną. I ćwiczyć będę mogła częściej, nie będzie gadania: "bo ja dzisiaj włosy myłam i się spocę i znowu będę musiała myć...."
Ja wiem,że może to wydaje się błahe i nie zrozumiałe - ale długie włosy to nie lada problem na każdym kroku. I spać trzeba z nimi umieć, żeby sobie ich nie wyrwać, albo co lepsze - żeby mąż ich nie wyrwał, a już nie raz krzyczałam z bólu jak się na nie położył, a ja chciałam się przesunąć. Tony szamponu i odżywek, aby wyglądały na piękne i zadbane. No i czesanie... te kołtuny, te szarpanie.. I ciężko upiąć taką ilość włosów w coś sensownego poza kokiem i zwiniętym kokiem. Loki to też wyzwanie - bo włosy długie, ciężkie i proste jak drut nie podatne na falowanie. Na śluby jedynie było co z nimi zrobić, ale trwało to wiecznie.....
KONIEC.
Nowy rozdział. Jak nie umiałam dojść do celu to cel przyszedł do mnie i będę z nim walczyć do końca - ciuchy oczywiście wymienię po zrzuceniu, aby dopasować do sylwetki
O matko, ale się wyżaliłam! A ile złości w tym... Miałam już tak dawno zrobić.
Trzymajcie kciuki - trochę się stresuję, ale i przyjemny dreszczyk emocji mi towarzyszy.



LinkBack URL
O LinkBack





Zakładki