-
Dzięki Szane za słowa otuchy
Obiecuję, że spróbuję w korzystniejszych dla swojego stanu ducha okolicznościach przyrody.
dobranoc 
PS. A to ważenie po WODNIKU to sprytny pomysł
-
Szane: Twoje posty są super, pełne humoru i w ogóle
-
Sluchajcie moje damy.
UDAŁO MI SIĘ!!!!!!!!
Wlasnie wrocilam przed chwilunka z kina.Bylam z rodzinka na Krolu Arturze.Film fajny,ale ja do tego kina ucieklam od lodowki,kuchni,koszyka z owocami...itd.Do kieszeni spakowalam litra,no no,nie myslec tu sobie...coca coli light i popijalam sobie.
Ajka,wiesz ile razy mi nie wychodzilo,a zobacz -UDALO sie w koncu....Nie poddawaj sie,probuj za tydzien.
Elach,wspaniala jestes.Mam jednak czasem takie chwile,ze martwie sie o ciebie.Czy ty nie za malo jadasz?Cudnie,ze jestes taka twarda,zazdroszcze ci nawet,trzymaj reke jednak na pulsie,zebys nie narobila sobie problemow ze zdrowiem.A tymczasem gratuluje ci z calego serca.
Oh,Batorku,a kto ci te kielbaske tam podrzucil?Diabelek musi jakis....Trzeba bylo lyche wyrzucic i wypic jeno to rzadkie.Dobra chociaz byla?
No Szane,wierze ze dotrwalas do konca.Ja w kinie cieszylam sie ,ze tak glosno to dolby czy jak tam ,bo w brzuchu mialam godziny szczytu na autostradzie nr 2 gdzies do Hamburga chyba,i to wszystkie auta na klaksonach....
Melduj tu jutro koniecznie.
Krysial,a ty gdzie sie zgubilas?Plywasz?
Boje sie tej jutrzejszej wagi.Jak ja nie znosze tego bezdusznego urzadzenia.Po cholere to kupilam?
Najgorsze jest to,ze dalam d....y przez te wakacje i mam przody ,zamiast tylow.I boki mam tez,bo mi urosly.Tak jakos...
Ale walę piąchą w klatę moją osobistą ( ał,boli...),przysięgam,koniec już....
Pozdrawiam .Do jutra.
-
witam
witajcie pływaczki
Ja tak póżno bo akurat pozbylam sie znajomych
Mąż ,mial urodziny
,wstydził by sie staruch przyznawać
moje pływanie udało sie cześciowo--bo tez nie jadłam tylko piłam :P
troche za wiele procentów ale zawsze to plyn :P
z głodu zaliczyłam galaretke z wiśniami ,kawe ze śmietanką,i malutkie lody no kawalątek serniczka ,pomidorki
ale do 500 nie dojechałam
Szane Ty jednak masz klase
,Elach prawdziwy z ciebie żołnierz
,żeby nawet nie ucałować choć troszeczke z tych pyszności,jak ty to robisz????
byłas w moich stronach :P pracowałam do zeszlego roku w kopalni.
Jado ,ja tez jak mi sie nie udaje wodnikowanie i diabeł pcha mnie do kuchni
to wyżywam sie na pomidorach
Batorku,prawie ci sie udało ,przecież na głodniaka ciężko by było
Ajka zazdroszcze ci ,że wytrzymujesz na 1000 cu bo to dla mnie za malutko
a chudniesz ????
Czarna ciesze sie ,ze jesteś , nic sie nie martw , najgorszy to jest pierwszy kilogram
i pierwszy dzień postu
podkręcimy jakoś metabolizm.
jedz wieczorem kawałek grajfruta żóltego [ma kalorie ujemne]
mnie jakiś czas pomagał .
Co do mnie to wrociłam do 69 ciu -może to tylko woda i dzisiejsza głodowka.
Dziewczyny musze wyjechać na 2 tygodnie ,znowu będe dawała znać od czasu do czasu z kawiarenki.----takie juz mam życie -na dwa domy.
narazie ,serdecznie was pozdrawiam no i trzymajcie sie szczuplutko
do napisania.
-
Miłego dnia
waga była uprzejma pokazać równo 78, jak utrzymam to do następnego wodnika to będę bardzo zadowoloną kaczką
Czarna moje wielkie gratulacje, doskonale rozumiem twoją radość , bo sama byłam dumna jak paw i szczęśliwa jak pierwszy raz udało mi się wytrzymać
Tak sobie myślę, że gdybyśmy się zebrały wczoraj wieczorem, to byłaby niezła orkiestra
, a tak każda grała solo
Ajeczko sprytna procedura ważenia po wodniku , a wlaściwie podawania wyniku ważenia we wtorki została ustalona gdzieś na początku tego postu. Większość z nas waży się codziennie, ale to nie ma znaczenia. Piszemy raz w tygodniu. Chyba, że któraś ma powody do ekstra radości , wtedy nie obowiązują żadne zasady
Muszę lecieć, zajrzę później, pa pa , powodzenia
-
Witajcie!
Gratuluję i podziwiam Wytrwałe Wodniczki!
Mam nadzieję, Czarnulko40, że faktycznie kiedyś się uda.
Na razie to jestem zestresowana opóźniającym się nadal okresem i teraz nie mam siły stawać przed wyzwaniami. Mam nadzieję, że to skutek diety&zmiany klimatu. Czy u Was, podczas chudnięcia nei było nieregularności w tym zakresie?
Dziś waga - 69kg. CZyli nawet optymistycznie...
pozdrawiam
-
Nie, nie i jeszcze raz nie. Nigdy więcej. Wczoraj oprócz tej kiełbaski w żurku (pokrojona była w plasterki i jak zaczęłam wyciągać to mój się tak groźnie spojrzał, że zaprzestałam) nic już nie zjadłam. Piszę wczoraj, bo wczoraj się skończyło o 12 w nocy nieprawdaż? Poszłam wcześnie spać, jeszcze wzięłam środek nasenny, bo nie mogłam z głodu zasnąć. No i obudziłam się o drugiej po czym wykonałam skok na lodówkę, naruszyłam nawet golonkę, co ją mój małżónek wczoraj upiekł dla jakiegoś swojego gościa na dziś.
Do tego chyba ze 4 kromki chleba, majonez, ser, a co ja tam będę jeszcze wyliczać
. No zgroza
. To może ja moją wagę podam jutro? Co?
Ale i tak humor mi dopisuje, wyszłam rano do pracy, śliczna mżawka mżyła, zupełnie jak w górach, pomyślałma sobie, że za miesiąc już achhhhh
Pozdrawiam - batorek
-
Eh,dzien dobry,piekny moze nie jest,ale cieplo przynajmniej,choc troche mokro.
Waga?No stanelam rano i wiecie co? Jest 0,8 kg mniej niz wczoraj.Czyli jest 75,2.Wzrost nie ulegl zmianie,nawet wodnik nie pomogl,ciagle jest tylko 164 cm.Natomiast wiek i owszem ulega zmianie kazdego dnia,dzis to jest40 lat,7 miesiecy i 7 dni,jutro bedzie 8 itd.....Kurza stopa.
Tak sobie pomyslalam,ze ten wodnik to fajna sprawa,jakby tak codziennie,to zgubienie zbednego obciazenia zajeloby mi dwa tygodnie...ha ha.
A z drugiej strony to mi wstyd jak cholera,bo jestem tu z wami juz nie pamietam jak dlugo i waga zamiast w dol ,latem poszla mi dwa kiloski w gore.
Wydaje mi sie jednak ,ze dojrzalam do decyzji tak powaznie,bo jak chcialam na to wesele wlozyc sukienke,ktora rok temu na mnie wisiala niczym na wieszaku,a teraz trudno mi bylo oddychac,to
tak mi sie wlasnie zrobilo,bo niby glupia nie jestem a glupot tyle kazdego dnia robie z tym zarciem jak bezrozumne stworzenie jakies.
Batorku,no co ty babo robisz?Obiecaj,ze juz nigdy wiecej po nocach nie bedziesz lazic po kuchni,noc jest od spania,no moze jeszcze kilka milych rzeczy mozna robic,ale nie JESC!!!!
A tak swoja droga to chlopa masz galancie,skoro gotuje ,piecze itd...Moj nawet jajecznicy nie potrafi,sama go tak pewnie wychowalam sobie.Przejelam spod skrzydel mamuni jedynaka wychuchanego i dzielo kontynuowalam.Ale dobry z niego maz i nie narzekam ,ze tej jajecznicy nie potrafi.
Tak ze Batorku nie wyglupiaj sie,szkoda calego wysilku jaki wlozylas w odchudzanie.
Ajka,ja nie wiem ,co myslec o tym co piszesz.Nigdy nie mialam zaburzen cyklu z powodu diety,jakies wyjazdy stresy itd...to owszem,ale znam jeden powod,dla ktorego okres sie spoznia,przerobilam to dwa razy,ale w wieku 22 i 28 lat.Teraz to cala moja rodzina bylaby nawet za,ale ja sie nie dam...nigdy w zyciu.
Nie mam pojecia,czy taka wiadomosc by cie ucieszyla,pewnie nie,skoro sytuacja cie stresuje....Nie pamietam czy czytalam ile masz lat,ale wszystkie my tutaj jestesmy chyba po czterdziestce.Coz,zdarza sie nie rzadko,ze w tym wieku......Ale na razie sie nie martw.
Krysial,no jestes na reszcie!To se poszalalas w tym dniu wodnika,ale jak plyny to plyny.Ciekle bylo nieprawdaz?
Ble...nie znosze zoltych grapefruitow.....Ale moze jednego kupie...
Pozdrawiam wszystkie kobitki.
-
Krysiul, no, kochana, no co Ty mówisz, no zastanów żesz się. Nie ma ujemnych kalorii. Nie ma i już.
Czarna - mój siedzi w domu, nic nie robi, a gotować lubi - tak wyszło. A Ty nie strasz Ajki
, bo sie jeszcze bardziej zestresuje.
Szane - 78? waw czyli łał
-
Uffffffffffff!!!!
Się odstresowałam! Spóźnienie tygodniowe, a ile nocy nieprzespanych, dwa testy ciążowe przerobione, wizje jakoweś mało pocieszające, ale jednak okazało się, że to tylko spóźnienie - pewnie ta podróż i zmiana klimatu, no, a potem dołączył się stres. A bałam się, bo już lata nie te (do 40 jeden krok
na takie rozrywki. No i mnóstwo innych powodów dla których niestety nie powinnam myśleć o poszerzaniu rodziny. Więc nie myślę, myślę o diecie. Ale jakoś mało skutecznie, bo Pierworodny miał dziś urodziny, więc torcik i te sprawy - nie omieszkałam skosztować. W sumie więc jakieś 1300-1400 do przodu. Ćwiczeń brak, bom w boleściach 
Batorku - ja tam Ci się nie dziwię, ja Cię rozumiem - u mnie głodówki tak samo się kończą. Wiem, że żeby schudnąć muszę jeść! Dlatego Wodnika obczajam na razie ostrożnie 
czarna40 - teraz Ci przybyło, ale wcześniej już coś straciłaś na wadze? Co takiego może być latem, że jest trudniej? Owoce? Rozleniwiające upały? (no, w tym roku nie...) A może jakiś stres?
pozdrawiam
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki