-
Rozumiem żal za Królem...
A matuROM siEM nie martFFFF...
Ja nie mam nic. Popaprało mi się w życiu... Jeżeli Cię to pociesza..................
-
Nantosvelta
bravo bravo bravo
oby tak dalej Ci szło --to w nagrodę pobiecuję wpadać wcześniej
nie nie - to nie szantaż - to zachęta
Nandunia <przytul><głaszcze><przytul>
-
Malinisia- domyślam się, że czytało się moje posty z irytacją. Kiedyś też jak czytałam "znów mi się nie udało i zjadłam (tu długa i kaloryczna lista) to mnie szlag trafiał i chciałam takiemu komuś napisać: obudź się wreście i zabierz się do roboty!!
Nanduniu- wcale mi nie lepiej od tego co napisałaś. Ja myśle, że dalej masz szanse ukończyć liceum zdać maturę (jeżeli tego nie masz) i pójść na studia. Moja mama niedawno (no pare lat temu)poszła do liceum dla dorosłych i zdała maturę choć nawet tabliczki mnożenia porządnie nie umiała.
Kath- mam nadzieję, że dotrzymasz obietnicę
Dziś jestem u ukochanego, zaraz jade na działkę zebrać wiadro czereśni i może czegoś jeszcze. Postaram się zjeść jak najmniej z obiadu a'la teściowa, albo poproszę o suche ziemniaki bez sosu...
Na razie coś koło 200kcal.
-
No kurcze, życie stanęło przeciwko mnie ;(. Miałam iść (tzn. jechać bo gdzie będe paradować po mieście w wieśniackiej koszulce) na działce by pozbierać czeresienek (podobo wielkich jak śliwki, słodkich jak miód, twardych jak stal i ciemnych jak wiśnie) ale...zaczął padać deszcz ;( ;( ;( i nie poszłam ;(. A jutro nie pojade bo sama nie chce z "teściami" a chłopak pracuje ;(.
Spowiedź:
Śniadanie: dwie kromki chleba grahama(45g.)+ pomidor+ papryka+sałąta+szczypiorek+ jogurt owocowy 0% (200g)
Obiad: pierś z indyka bez skóry(ok.120g)+ buraczki(ok. 200g)+ ziemniaki (ok. 100g)+ paskudny zawiesisty sos
(na szczęście mało)
Podwieczorek: pół śnieżki czekoladowej (50g)
Kolacja: jagodzianka+ malusie jabłko+ nektarynka
Razem:1038kcal
Jagodzianka własnej roboty tzn. nie mojej oczywiście
więc musiałam spróbować, mało słodka więc może i mniej kalorii by było.
Ps. zbliżają się urodziny mojego ukochanego. Jakieś propozycje?? :>
-
nooo to rozumiem! powrot zapału i dobrego nastawienia! tak trzymać!
co do zbierania czereśni -cały weekend obieralam wiśnie i czereśnie, porzeczki, agrest i maliny a na końcu zaprosili mnie
do sadzenia kapusty i efekt taki, że ma tak okropne zakwasy że wyć mi się chce jak mam iśc a jak zgiąć nogi np siadając to rety, płacz na końcu nosa! w życiu takich zakwasów nie miałam! a to pewnie dlatego, że kucałam pare godzin przy tej kapuście..więc pisze ci, bo może to Cię pocieszy, że nie zebrałaś ale i zakwasów nie masz
ja wróciłam na tysiączka! może nawet mame namówię do wspólnego odchudzania! wróciłam, żeby się poprawic, pcozuc lepiej i fajniej wyglądać w sierpniu nad morzem! wpisywać sie będę juz tradycyjnie w wątku "wciąż walczę" marcyssi-gdzie zapraszam do czytania.
a co do sosów ja zawsze mówię - o nie nie, dzięki! te młode ziemniaczki sa najpyszniejsze same! ew z zieleniną! i zawsze działa
-
Mój miły obiecał, że przywiezie mi czereśnie. Zamierzam zrobić dżemik własnej roboty chociaż nigdy w życiu nie robiłam.
Jakieś przepisy??
Moniu-ja w domu też odmawiam sos, a nawet lepiej bo sama robie bez tłuszczu, śmietany itp, ale tam się krępuje...
Kurcze! Jeszcze tyle mam kalorii! Chyba sobie na podwieczorek budyń zrobie ^^
-
hejcia Nan
nie moge ci pomoc z tym przepisem na dzem bo sama nigdy nie robilam
ale napewno ktos ci cos podsunie .
Nan a ty jedziesz gdzies na wakacje? bo ja nie
u mnie zima pelna para tzn okolo 14 stopni w dzien ale ostatnio przeszlam grype i jakos nie moge do siebie dojsc .ciagle czuje sie zmeczona i taka do niczego
pozdrawiam cieplutko
-
kup żelfix i na opakowaniu jest dobry przepis -potrzebujesz cukru, żelfixu i owoców
-
Katson- może się wybiore gdzieś z ukochanym jak sobie samochód kupi. Ja bym chciała zwiedzić wszystkie zamki i w ogóle jakieś ważniejsze zabytki w Polsce bo jak się uczyłam o nich na maturze to wstyd ich nie widzieć na oczy
.
Moniu- cukier nie da się niczym zastąpić? 
Wiecie co?? Może i przekroczyłam te magiczne 1tys. kcal bo zjadlam francuskie rogaliki (malusie) ale...co z tego?? Po przeczytaniu ponad połowy swojego pamiętnika zrozumiałam, że dieta nie może być dla mnie udręką i przede wszystkim: trzeba cieszyć się życiem!!!!! Ja się ciesze teraz, jestem szczęśliwa chociaż nie wiem czemu
.
-
Spowiedź:
Śniadanie: 1 kromka chleba żytniego (40g)+ pomidor+ogórek+papryka+ kakao (2%
)
Obiad: talerz grochówki
Podwieczorek: 400g jogurtu light
Kolacja: 2 tekturki+dżem+1 kromka grahama (30g)+ pomidor+sałata+papryka+1 delicja+ 3 małe rogaliki francuskie
=ok. 1080kcal.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki