-
Musli było 80g. a maślanki 250ml :].
Dziś zjadłam za dużo, przekroczyłam 1000 to pewne, ale zaraz policze ile, na szczęście cały dzień byłam na basenie!!!!! Tak! W końcu poszłam na basen
, opaliłam się elegancko
a jutro znów ide :]. (z mamusią ;P)
Śniadanie: 50g. musli+ 125g mleka (+woda :P)- 212cal
ŚniadanieII: 2 kromki chleba wasa+ dżem- 84cal.
Obiad:4 pierogi+ ogórek+pomidor+ maślanka= 380cal.
Podwieczorek: lód
(dla diabetyków, ma mniej kalorii jak big milk
) -84cal.
kolacja: (po basenie naprawde byłam głodna...) tuńczyk z ważywami+ 1kromka chleba+ 2 pierogi :/ - 335cal.
RAZEM:1095cal.
No w sumie, to nie taka znów tragedia :P, przy takim sporcie?? Już nie moge się doczekać jutra 
!
-
Przeczytałam, że dieta przy zaparciach zabrania jedzenia lodów...;(.
Co ja teraz zrobie??
-
wreszcie jestem,..niech szlag trafi burze! kompa mi spalila jedza jedna, i to wiecie jak? kablem od internetu poszlo! mimo ze komp wylaczony-jak to przed burza-i tak spalilo. dopiero go przywiezli i go ledwo poznalam, format dyku byl :/
a diete staralam sie trzymac , wygrzebalam gdzies jakas tabele kalorycznosci i wg niej sie staralam pilnowac. roznie to u mnie,d zis np wszamalam 2 lody z mcdonalds...ale co tam i tak kolo 1000 bedzie. za to cwiczen zero na dzis, trudno, wypruta jakas jestem, jutro odbebnie solidnie. ale waga ruszyla. w niedziele-dzien wazenia-bylo 70
czyli niedlugo musi byc 6 z przodu!! musi!!! bede sie starala. ale dzis jakis taki kiepski dzin...sil na nic, jadlabym tylko i pila i lezala. ale nic to, jutro ebdzie lepiej!! za to poprzednie dni calkiem calkiem, msuze sie pochwalic. i nie jem juz po 18.30 a nie po 20 jak wczesniej. dzielna jestem, nie? 
Nan, widze ze mialas skoki zapalu?nie martw sie kochana,schudniemy, musimy i juz! mi tez misiu kopa daje czasem i mowi ze juz wybiera ponczoszki wiec mam chudnac, bo udka poki co jak...brak slow:P pozdrowionka dla wszystkich!
-
U mnie rewelacja
.
Na baseniku byłam, opaliłam się, i na szczęście miałam lekki obiad na basenie, bo po nim byłam okropnie głodna, a że miałam więcej kalorii do zjedzenia to teraz nie czuje się głodna
.
Co zjadłam:
Śniadanie: 50g. musli+ 125g. mleka+ 1 kromka chlebka wasa+ dżem- 250cal.
ŚniadanieII: 2 jabłka: 135cal
Obiad: surówka (pomidor+ ogórek+ marchewka+ por+ papryka) + kalafior= 164cal.
Podwieczorek: jabłko (a prawie, że lód!!!!) - 70cal.
Kolacja: śledź w oleju+ 2 kromki chleba+ 100g. mleka (z inką :P)- 378cal.
RAZEM: 997cal.
Moniu- mój chłop już się ślini na samą myśl o ponczoszkach :], i to też dodaje mi zapału, a dodatkowo przypominam sobie swoje zdjęcie zrobione przez moją siostrę, wręcz tuż po wyżerce :/. A podczas też gdzieś jest (obydwa musze znaleźć i dać gdzieś na widoczne miejsce) gdzie waże 88kg. Wtedy to nie było dla mnie prawie 90kg, tylko prawie 80. Głupie nie? Teraz wiem, że waże prawie 70 a nie 60kg
. ot taka dygresja.
Jutro mama nie ma wolnego
. Siostra nie chce iść na basen, ale ja sobie poćwicze z kasetą...nie wiem jak to zrobie, do tej pory mam zakwasy ;(.
Ps. Nie wiecie ile ma łyżka inki gram?
-
nie, ja nie wiem ile ma gram, ale gratuluje super dnia!!
-
Pewnie 5cal ma, tyle ile ma kawa zwykła...
Planuje weekend, miał być rajd- i 50zł do kieszeni, ale z rajdu nici, może zlot fanów Tolkiena?? Ale mój misiu woli chyba basenik...coś się wykręca, a tu drogo a tu coś tam :/
-
Ostatnio naczytałam się o dniu wodnika, a bardziej mnie korci zmodyfikowana wersja- dzień mleczarza
. polega ona na tym, że nie jesz tylko pijesz, podczas dnia wodnika- cherbata, kawa, woda, bulion?? soki, itp
a mleczarza: do tego maślanka, jogurt itp.
Robi się to raz w tygodniu, co o tym sądzicie??
Bym robiła to w sobotę...bo w tedy budy nie ma (myśle przyszłościowo :P) a chłopak przyjeżdża dopiero popołudniu.
Ide spaaaaaaać....
-
Ja wczoraj byłam na przymusowym wodniaku-mleczarzu, bo się zatrułam. Zjadłam jedynie rozgotowany ryż z mlekiem, buu... Ale sama dobrowolnie nigdy nie zrobiłabym sobie takiego wodniaka. Gdy się odchudzamy na 1000 to żołądek i tak jest skurczony, a poza tym żadnych świństw raczej nie jemy, żeby się ich pozbywać z jelit. A po takim wodniaku organizm zamienia każdy najmniejszy zjedzony gram na tłuszcze magazynowane na "czarną godzinę", na wypadek kolejnej ewentualnej głodówki. No i po co sie męczyć?
-
fakt, mnie wodnik nie pociaga, nie lubie uczucia ssania w zoladku. ale moze niektorych to mobilizuje takie oczyszczenie?
-
Skoro tak mówicie to nie będe jej prowadzić ;].
Dziś dietka wzorowa, później podam jak poszło, ale gdzieś przeczytałam ile się powinno zjadać na śniadanie itd. i lece wg tego :>. Tzn narazie o 50cal za mało, ale może podwieczorek będzie lepszy?? :>.
Zaraz będe ćwiczyć...a w niedziele znów ide na basenik
, z chłopakiem, ojcem i może z siorką..(ona niezbyt chętna-nie chce jej się) ciesze się przeogromnie.
Jestem najedzona...ale kalafiorem nie bójcie się
, ma mało kalorii więc pozwoliłam sobie na ziemniaki i w ogóle...i tak wyszło za mało kalorii, nawet po zjedzeniu brzoskwiń ;P
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki