ANIU ROZUMIE CIĘ W 100%, PONIWAŻ KIEDYS PISAŁAM O MOICH ATAKACH NERWICY I KOŃCZĄCY SIĘ POGOTOWIEM I SZPITALEM.
WŁASNIE WTEDY PRACOWAŁAM U NBRATA W HURTOWNI I STALE MU BYŁO MAŁO CHOĆ JA PRACOWAŁAM PO 12 GODZIN DZIENNIE , BYŁAM NAJLEPSZA W FIRMIE BO TO BYŁ HANDEL OBWOŻNY, MRÓZ, DESZCZ, KAZDA POGODA BYŁA DOBRA DLA HANDLU , A MU BYŁO STALE MAŁO, MAŁO I WÓWCZAS ZACZĘŁY SIĘ MOJE ATAKI NERWICY.ODKĄ ODESZŁAM Z PRACY OD BRATA DO DZIŚ NIE MIAŁAM ATAKU .
JEDYNIE BYŁO BLISKO JAK ROKSANKA ZACHOROWAŁA. MAM LEKI I SOBIE RADZĘ.WSPÓLCZUJĘ CI Z CAŁEGO SERCA , ALE MYŚLĘ ŻE JESTES ZA MIĘKKAI SIOSTRA WIE ŻE MOŻE DOMINOWAĆ NAD TOIBĄ I TAK ZOSTANIE TY ULEGŁA , A ONA DOMINUJĄCA.![]()
Zakładki